Natalia Bukowiecka nie owija w bawełnę. Polska gwiazda biegu na 400 metrów zapowiedziała, że podczas Halowych Mistrzostw Świata w Toruniu chce poprawić własny rekord kraju. Cel? Nie tylko finał, ale i wynik lepszy niż 50,83 s.
Sezon halowy rozpoczęła solidnie. Na mityngu Copernicus Cup w Toruniu zajęła drugie miejsce z czasem 50,97 s. Szybsza była jedynie Emma Zapletalova (50,90 s). Dla Bukowieckiej był to pierwszy oficjalny start w roku i choć wynik był mocny, sama zawodniczka liczyła na więcej.
Przyznała, że chciała wyraźniej złamać granicę 51 sekund, a nawet powalczyć o rekord życiowy. Jej zdaniem zabrakło przede wszystkim końcówki. Taktycznie wszystko wykonała zgodnie z planem – mocne otwarcie, szybkie zejście na pierwszy tor po 200 metrach i kontrola tempa. Dopiero w ostatniej fazie biegu została wyprzedzona.
Bukowiecka tłumaczyła, że nie spodziewała się ataku rywalki. Przez większość dystansu nie czuła jej obecności, co mogło sprawić, że w decydującym momencie zabrakło maksymalnej mobilizacji.
Forma jednak rośnie. Zawodniczka podkreśla, że do tej pory miała zaledwie kilka treningów w hali, więc rezerwy są spore. Teraz plan zakłada intensywniejszą pracę i budowanie pewności siebie przed najważniejszą imprezą sezonu.
Halowe Mistrzostwa Świata w Toruniu odbędą się w dniach 20–22 marca. Bukowiecka jasno określiła swoje ambicje: chce wejść do finału i poprawić rekord Polski. Obecny rezultat 50,83 s należy do niej od 2023 roku.
Optymizmem napawa również to, co działo się na zgrupowaniu w RPA. Trener Marek Rożej zdradził, że jego podopieczna wyglądała znakomicie i na treningach potrafiła bić swoje życiówki, w tym na dystansie 500 metrów. Jeśli przełoży to na start w Toruniu, rekord kraju może rzeczywiście być zagrożony.
Najbliższy sprawdzian już w weekend podczas Halowych Mistrzostw Polski. Tam Bukowiecka powalczy o krajowe złoto, ale myślami jest już przy starcie w HMŚ – i przy czasie, który ma przejść do historii.
