Od lidera do autsajdera, czyli Górnik Zabrze w kryzysie! To koniec marzeń o mistrzostwie Polski i europejskich pucharach?

Bartosz KamińskiBartosz Kamiński
23 lutego 2026 08:59
Od lidera do autsajdera, czyli Górnik Zabrze w kryzysie! To koniec marzeń o mistrzostwie Polski i europejskich pucharach?
Fot.: BB

Drużyna Górnika Zabrze jeszcze wczesną jesienią była liderem PKO BP Ekstraklasy 2025/2026 i jednym z najpoważniejszych kandydatów nie tylko do gry w eliminacjach europejskich pucharów, ale nawet do mistrzostwa Polski. Od tamtej pory sporo się jednak zmieniło. Choć "Trójkolorowi" wciąż zajmują miejsce w czubie ligowej tabeli, to w rundzie jesiennej wywalczyli zaledwie cztery punkty. Czy to tylko chwilowy kryzys, który można wkrótce przezwyciężyć, czy też zjazd ze szczytu po równi pochyłej na miejsce adekwatne do potencjału ludzkiego i nakładów finansowych na pierwszą drużynę śląskiego klubu, czyli na pozycję solidnego średniaka z aspiracjami, ale bez realnych podstaw do regularnej walki o najwyższe cele?

Bolesne zderzenie z rzeczywistością

W ostatnim dniu października, czyli po 13. kolejce sezonu 2025/2026 PKO BP Ekstraklasy, w której piłkarze Górnika Zabrze wygrali 2:1 z Jagiellonią Białystok, "Trójkolorowi" zajmowali pierwsze miejsce w tabeli rozgrywek o piłkarskie mistrzostwo Polski z 26 punktami na koncie, na które złożyło się 8 zwycięstw, 2 remisy i 3 porażki. Od tamtej pory, w dziewięciu kolejnych meczach o ligowe punkty, podopieczni Michala Gasparika wywalczyli zaledwie 8 oczek (2 zwycięstwa, 2 remisy i 5 porażek), co jest najgorszym wynikiem w całej lidze. Na równi z Legią Warszawa i Widzewem Łódź.

W tabeli za 8 ostatnich kolejek Górnik Zabrze ma zaledwie 5 punktów i zajmuje samodzielnie ostatnie miejsce. W normalnych okolicznościach taka drużyna mogłaby się pożegnąć z marzeniami o mistrzostwie Polski czy nawet awansie do eliminacji europejskich pucharów, ale bieżący sezon jest wyjątkowo szalony i zespół z Roosevelta 81 wciąż zajmuje miejsce na wirtualnym podium i traci tylko trzy oczka do lidera ze stolicy Podlasia.

Zjazd Górnika Zabrze rozpoczął się późną jesienią, kiedy drużyna zaczęła zmagać się z absencjami kluczowych graczy (Hellebrand, Ambros, Kubicki, Josema), co przy dość niskiej jakości zmienników w porównaniu do podstawowych graczy, musiało doprowadzić do spadku poziomu gry i strat punktowych w kolejnych meczach. 

Zimą pion sportowy Górnika Zabrze wyciągnął konstruktywne wnioski z nieudanej końcówki rundy jesiennej i wzmocnił skład na kluczowych pozycjach, żeby uniknąć na wiosnę powtórki z rozrywki. Do ekipy dołączyło aż siedmiu nowych graczy, a po kontuzji wrócił też Michal Sacek, który stracił całą rundę jesienną. Łyżką dzięgciu w tej transferowej beczce miodu było odejście Ousmana Sowa, który był liderem ofensywy zabrzan z 9 golami i 3 asystami we wszystkich rozgrywkach.

Początek rundy wiosennej nie przyniósł jednak znaczącej poprawy, jeśli chodzi o wyniki, bo mowa o wywalczeniu zaledwie 4 punktów w 4 meczach, a trzeba pamiętać, że trzy z nich Erik Janża i spółka rozegrali na własnym boisku, a na wyjeździe przyszło im rywalizować tylko z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, który na własnym boisku punktuje gorzej niż w delegacjach.

Na papierze i w statystykach nie wygląda to więc dobrze, ale czy to już powód do paniki i moment, w którym zarówno piłkarze Górnika Zabrze, jak i kibice "Trójkolorowych" powinni pożegnać się z marzeniami o miejscu w czołówce, a nawet o medalu? Nie mam takiego wrażenia.

Potrzeba czasu, zaufania i wsparcia

Słaba końcówka jesieni i równie słaby początek rundy wiosennej w wykonaniu Górnka Zabrze mają zupełnie inną genezę, więc nie można mówić o jednym kryzysie ciągnącym się od listopada. Zespół przed startem tegorocznych zmagań, pomimo odejścia Sowa, został generalnie wzmocniony i powinien być bardziej odporny na absencje pojedynczych graczy. Ale na wszystko potrzeba czasu. Przy Roosevelta 81 wymieniono niemal 1/3 kadry pierwszego zespołu, więc nie można oczekiwać, że ta maszyna od razu wskoczy na najwyższe obroty.

Górnik Zabrze w sezonie 2025/2026 ma największy sztab w 78-letniej historii klubu i jest to zespół ludzi na wysokim poziomie profesjonalizmu. Trzeba po prostu pozwolić im spokojnie pracować. Michal Gasparik nie stał się trenerskim geniuszem po czterech miesiącach pracy przy Roosevelta 81, ale nie został też nieudacznikiem po trzech kolejnych. To fachowiec z solidnym warsztatem, co pokazywał już na Słowacji, ale nie cudotwórca. Akurat 14-krotni mistrzowie Polski nawet w tych chudych latach mieli szczęście do trenerów, bo choć byli różni, to najczęściej robili wyniki na miarę potencjału lub ponad stan. Dotyczy to zarówno Marcina Brosza, jak i Jana Urbana, a obecnie również trenera Gasparika, który zasłużył na zaufanie. Tak po prostu, bo zdążył już pokazać, że zna się na rzeczy.

Mowa o wynikach ponad stan, bo kibice Górnika Zabrze wciąż żyją wielką historią, ale zapominają o teraźniejszości, a rzeczywistość jest taka, że nakłady finansowe na pierwszy zespół sytuują ten klub w środku stawki, gdzieś pomiędzy 9 a 12 miejscem. Wraz z przyjściem Lukasa Podolskiego i profesjonalizacją pionu sportowego "Trójkolorowi" wskoczyli na wyższy poziom, jeśli chodzi o piłkarskie know-how, dzięki czemu oszukują przeznaczenie, ale wbrew obiegowej opinii pieniądze w piłce jednak grają. Nie zawsze i nie od razu, ale w dłuższym horyzoncie wielkość budżetu ma kluczowe znaczenie. 

Im szybciej kibice Górnika to zrozumieją, tym lepiej lepiej dla nich. Pomimo serii słabszych wyników, zabrzanie są wciąż w czubie tabeli i mogą jeszcze dokonać rzeczy wielkich w tym sezonie, ale właśnie teraz potrzebują jedności i wsparcia kibiców, a nie internetowych połajanek, które nic konstruktywnego nie wnoszą, a tylko zatruwają atmosferę. 

SUPERBET bonus powitalny

Popularny legalny bukmacher w Polsce Superbet oferuje nowym graczom bonus 255 PLN. Bonus z kodem promocyjnym BETONLINE.

Odbieram bonus →

Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą

Kto jak kto, ale kibice Górnika Zabrze powinni jeszcze dobrze pamiętać, że do końca warto wierzyć i wspierać pilkarzy. "Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili. Pokaż, że się mylili" - ten cytat z Paktofoniki pojawił sie na tablicy w szatni "Trójkolorowych", kiedy ci w pierwszym sezonie po spadku z elity pałętali się w środku pierwszoligowej tabeli, a tęgie matematyczne głowy dawały im mniej niż 1% szans na awans. Ten stał się jednak faktem, a już rok później Marcin Brosz i jego ekipa mogli świętować powrót do rozgrywek pod egidą UEFA, pierwszy raz w XXI wieku, choć według prognoz analityków mieli bić się o utrzymanie.

Kibice Górnika Zabrze powinni mieć też świeżo w pamięci sezon, w którym Jan Urban przejął zespół tuż nad strefą spadkową i wyprowadził go na szóstą pozycję w klasyfikacji końcowej.

Skoro trenerzy Brosz i Urban potrafili wydźwignąć zespół z kryzysowych sytuacji, to czemu nie miałby tego dokonać Michal Gasparik, który dysponuje znacznie lepszą i bardziej doświadczoną kadrą oraz ma do dyspozycji bardziej kompletny sztab?

Zwłaszcza, że Górnik nie gra na wiosnę tzw. padliny. Zespół stwarza sobie sytuacje i generalnie kontroluje bieg boiskowych wydarzeń , ale brakuje kropki nad "i" oraz odrobiny szczęścia. Słupek i poprzeczka Chłania przeciwko Pogoni, odwołany karny w Niecieczy. O stracie punktów w tych meczach decydował detale, dosłownie kilka centymetrów i dioptrii. To wyraźna różnica w porównaniu z feralną końcówką jesieni, kiedy nic w grze zabrzan nie funkcjonowało.

Z tym samym problemem na początku rundy borykał się Lech Poznań, który stwarzał okazje, ale nie punktował. W końcu jednak odpalił. Podobnie powinno być z Górnikiem Zabrze, który ma na tyle dużo piłkarskiej jakości, żeby znowu zacząć wygrywać mecze na styku i pozostać w czubie tabeli do samego końca rozgrywek, a wówczas wszystko się może zdarzyć.

"Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga" - mawiał Winston Churchill, a powiedzenie to jak ulał pasuje do obecnego sezonu PKO BP Ekstraklasy, w którym drużyny znajdujące się tuż nad strefą spadkową po dwóch-trzech wygranych włączają się do walki o czołowe lokaty.

Górnik Zabrze swój najgorszy moment w sezonie spędza na miejscach 1-3 w tabeli, co wciąż jest znakomitym punktem wyjścia do walki o medale, bo kryzys nie będzie trwał przecież wiecznie, czego wielu kibiców, ale też ekspertów i komentatorów piłkarskiej rzeczywistości w Polsce jakby nie chciało dostrzec.

Jesienią Górnik był przedwcześnie koronowany, a teraz grzebany. Chłodne spojrzenie z dystansu na całą sytuację każe jednak sądzić, że to właśnie zabrzanie obok Jagiellonii, Lecha i Rakowa mają największe szanse, żeby zakończyć sezon 2025/2026 na podium i/lub na miejscu premiowanym awansem do eliminacji europejskich pucharów.

Jak oglądać Canal+ za darmo?

1
Należy wyrazić zgody marketingowe (min. 1)
2
Wpłata i postawienie kuponu
3
Odebranie pakietu Super Sport w Canal+ ZA DARMO!
Pakiet na 90 dni. Pozwala na oglądanie KSW, Ekstraklasy, Premier League, Ligi Mistrzów i nie tylko!

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!