Julian Ryerson wyrasta na cichego bohatera Borussii Dortmund. Po popisowym występie przeciwko Mainz, Norweg dołożył kolejną asystę w starciu Ligi Mistrzów z Atalantą.
W ligowym starciu z Mainz 28-latek dokonał rzeczy niemal niemożliwej, asystując przy wszystkich czterech bramkach swojej drużyny. Dzięki jego podaniom do siatki trafiali Ramy Bensebaini, Maximilian Beier oraz dwukrotnie Serhou Guirassy. Statystyki Opta potwierdzają wyjątkowość tego wyczynu. Ryerson został dopiero czwartym zawodnikiem od sezonu 2004/05, który zanotował cztery asysty w jednym meczu Bundesligi. To pokazuje, jak wielki wpływ na ofensywę ma obecnie ten boczny obrońca, który wcześniej rzadko znajdował się w świetle jupiterów.
Początek 2026 roku należy do Norwega, który w dziewięciu występach we wszystkich rozgrywkach wypracował aż dziewięć goli. W czołowych pięciu ligach Europy lepszym wynikiem może pochwalić się jedynie Michael Olise z Bayernu Monachium, który ma na koncie dziesięć asyst. Ryerson świetnie współpracuje zwłaszcza z Guirassym, który strzelił sześć goli w ostatnich czterech meczach. Skuteczność napastnika ułatwia zadanie obrońcy, ale to precyzyjne dogrania Ryersona otwierają kolegom drogę do bramki i budują przewagę Borussii nad rywalami.
Mimo fenomenalnej formy i bicia kolejnych rekordów, reprezentant Norwegii zachowuje duży dystans do swoich osiągnięć. Po zwycięstwie nad Mainz przyznał skromnie, że jego zadanie nie jest przesadnie trudne. Piłkarz podkreślił, że musi jedynie posłać piłkę w odpowiednie miejsce, a resztę pracy wykonują jego koledzy z zespołu, którzy wykańczają akcje. Taka postawa tylko potwierdza opinię o nim jako o niezwykle pracowitym i pokornym zawodniku, który stał się kluczowym elementem układanki trenera w Dortmundzie podczas tegorocznej kampanii.
