Jannik Sinner dominuje w męskim tenisie, ale cena za te sukcesy może okazać się zbyt wysoka. Włoch wygrał trzy pierwsze turnieje ATP Masters 1000 w 2026 roku i śrubuje serię 21 zwycięstw z rzędu. Po awansie do półfinału w Madrycie lider rankingu przyznał jednak, że zmęczenie i ból stają się jego codziennością. To wyznanie brzmi niemal identycznie jak słowa Carlosa Alcaraza tuż przed jego dramatycznym urazem nadgarstka.
Włoski tenisista od połowy lutego rozegrał morderczą liczbę spotkań w Indian Wells, Miami, Monte Carlo i Madrycie. Sinner otwarcie mówi, że od dwóch i pół miesiąca prawie nie miał dni wolnych. Mimo bólu i narastającej presji, zawodnik zamierza dalej eksploatować swój organizm, by sprawdzić granice własnych możliwości. Jego celem jest pobicie rekordu 16 950 punktów rankingowych należącego do Novaka Djokovicia, co wymaga od niego startów w niemal każdym turnieju najwyższej rangi.
Przestroga płynąca z losów Carlosa Alcaraza
Historia Carlosa Alcaraza pokazuje, jak cienka jest granica między rekordem a długą przerwą od sportu. Hiszpan również czuł ogromne zmęczenie, ale zdecydował się na występ w Barcelonie, co skończyło się fatalnie. Przez poważną kontuzję nadgarstka wicelider rankingu musiał wycofać się z turniejów w Madrycie i Rzymie, a także z wielkoszlemowego French Open. Sinner stoi teraz przed identycznym dylematem: czy zarządzać bólem pozytywnie, jak sam twierdzi, czy odpuścić walkę o czwarty tytuł Masters z rzędu.
Obecnie Sinner ma na koncie 13 750 punktów w rankingu Live, a triumf w stolicy Hiszpanii wywinduje go do poziomu 14 350 oczek. Włoch podkreśla, że każdego dnia czuje się inaczej i stara się dbać o dietę oraz regenerację, by uniknąć losu swojego największego rywala. Po zwycięstwie nad Rafaelem Jodarem 6:2, 7:6 lider rankingu ATP kontynuuje marsz po historyczne osiągnięcie, choć ryzyko zdrowotne rośnie z każdym kolejnym meczem na korcie.
