Dani Carvajal walczy o przetrwanie w Realu Madryt po powrocie z ciężkiej kontuzji więzadeł krzyżowych. Jego sytuacja w klubie drastycznie pogorszyła się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Powrót 34-letniego obrońcy do formy po tak poważnym urazie kolana okazał się wyjątkowo trudny. Choć na początku sezonu zakładano, że Carvajal utrzyma miejsce w składzie kosztem Trenta Alexandra-Arnolda, rzeczywistość zweryfikowała te plany. Kolejne urazy mięśniowe wykluczyły go z gry na wiele tygodni, co przełożyło się na zaledwie 470 minut spędzonych na boisku w dziesięciu występach. Statystyki te budzą ogromny niepokój u władz z Valdebebas, które słyną z bezwzględnego podejścia do starszych zawodników kończących swoje kontrakty.
Sytuację komplikują relacje z nowym szkoleniowcem, Alvaro Arbeloą. Mimo że Carvajal od sześciu tygodni jest w pełni sił, trener dał mu szansę tylko przez 65 minut. Między dawnymi kolegami z boiska doszło do napięć, których do tej pory nie udało się rozwiązać. Początkowo klub deklarował, że piłkarz sam zdecyduje o swojej przyszłości, jednak teraz narracja uległa zmianie. Real Madryt poważnie rozważa rozstanie z weteranem, którego wysoka pensja przestaje współgrać z jego znikomą dostępnością dla drużyny.
Zwolennicy pozostawienia Carvajala wskazują na jego unikalne cechy przywódcze, których brakuje obecnej kadrze Królewskich. Jako jeden z nielicznych wychowanków pamiętających wielkie sukcesy w Europie, mógłby służyć wsparciem dla młodszych graczy oraz aklimatyzującego się Alexandra-Arnolda. Pozostaje jednak pytanie, czy zawodnik blokujący rozwój talentów jest wart ryzyka, skoro Trent Alexander-Arnold został już namaszczony na jego następcę. Jeśli Carvajal nie odzyska dawnej dyspozycji fizycznej, jego wieloletnia przygoda na Santiago Bernabeu dobiegnie końca już tego lata.
