Chelsea traci cierpliwość i stawia Manchesterowi City twarde ultimatum w sprawie transferu Enzo Fernandeza. Jak donosi David Ornstein z The Athletic, klub z Londynu nie zamierza czekać w nieskończoność na ruch rywali z Premier League. Czas na złożenie konkretnej oferty mija nieubłaganie, a włodarze ze Stamford Bridge jasno określili swoje warunki finansowe, które mogą zszokować wielu obserwatorów rynku transferowego.
Zegar tyka, ponieważ Chelsea wyznaczyła termin do godziny 17:00 w najbliższy piątek. Jeśli do tego czasu Manchester City nie przedstawi propozycji opiewającej na około 120 milionów funtów, temat przenosin 25-letniego pomocnika zostanie definitywnie zamknięty. Londyńczycy nie zamierzają schodzić z ceny za swojego kluczowego gracza, który w minionym sezonie imponował formą, notując 15 bramek oraz siedem asyst w 54 występach we wszystkich rozgrywkach.
Manchester City szuka następcy legendy
Zainteresowanie Manchesteru City argentyńskim pomocnikiem wynika z pilnej potrzeby wzmocnienia środka pola. Klub wciąż szuka godnego następcy dla Bernardo Silvy, który odszedł jako wolny zawodnik. Choć do zespołu dołączył Elliot Anderson, ma on raczej pełnić rolę zmiennika dla Rodriego, łączonego z Barceloną. Fernandez, dzięki swojej wszechstronności i umiejętności gry w obu kierunkach, idealnie wpisuje się w profil zawodnika, którego poszukują Citizens w trwającym oknie transferowym.
Sytuacja jest o tyle napięta, że Manchester City zmaga się z brakiem produktywności w centralnych strefach boiska, gdzie obecnie realny wpływ na grę wywiera jedynie Rayan Cherki. Sprowadzenie Fernandeza miałoby rozwiązać te problemy, jednak sztywna postawa Chelsea i wyznaczony termin stawiają City pod ścianą. Najbliższe godziny pokażą, czy klub z Manchesteru zdecyduje się na wydatek rzędu 120 milionów funtów, by sfinalizować ten głośny transfer.
