Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora męskiego tenisa i ma w zasięgu ręki rekord, który przez lata wydawał się nie do pobicia. Włoch wrócił na szczyt rankingu ATP po pokonaniu Carlosa Alcaraza w Monte Carlo, a teraz wykorzystuje problemy zdrowotne swojego największego rywala. Przed mistrzem Wimbledonu otwiera się wyjątkowa szansa na przejęcie całkowitej kontroli nad dyscypliną i wymazanie osiągnięcia Novaka Djokovicia z tabel wszech czasów.
Plan Sinnera na najbliższe tygodnie jest jasny, choć niezwykle wymagający. Aby pobić rekord Serba, Włoch musi wygrać turnieje w Madrycie i Rzymie, triumfować w Roland Garros oraz obronić tytuł na trawiastych kortach Wimbledonu. Do tej pory tenisista z Italii nigdy nie wygrał w stolicy Hiszpanii, Włoszech ani w Paryżu, więc realizacja tego scenariusza wymagałaby od niego wejścia na nieznany dotąd poziom sportowy. Obecna forma lidera rankingu sugeruje jednak, że jest to możliwe.
Pogoń za legendarnym wynikiem Djokovicia
Novak Djoković ustanowił historyczny rekord 6 czerwca 2016 roku, gromadząc niesamowitą liczbę 16 950 punktów rankingowych. Drugi na liście Rafael Nadal uzbierał 15 390 punktów, a Roger Federer w swoim najlepszym czasie miał ich około 15 495. Sinner po sukcesach w Madrycie wyprzedzi tegoroczny wynik Alcaraza, który wynosił 13 650 punktów. Włoch twierdzi, że nie myśli o liczbach, ale jego motywacja do wygrywania każdego kolejnego meczu pcha go prosto w stronę historycznego wyniku.
Sytuacja na szczycie zmieniła się dynamicznie przez uraz nadgarstka Carlosa Alcaraza, co stawia Sinnera w roli głównego faworyta nadchodzących imprez wielkoszlemowych. Włoch podkreśla, że kluczem do sukcesu jest dla niego zrozumienie specyficznych warunków panujących na każdym korcie, od Indian Wells po mączkę w Madrycie. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję i wygra brakujący w jego kolekcji tytuł French Open, świat tenisa oficjalnie rozpocznie nową erę, w której rekordy wielkiej trójki przestaną być bezpieczne.
