Julian Ryerson wyrasta na jednego z głównych bohaterów nadchodzącego okna transferowego w Bundeslidze. Jak donoszą media, norweski obrońca może opuścić Borussię Dortmund, co natychmiast postawiło w stan gotowości czołowe kluby z Premier League. Manchester United oraz Newcastle United uważnie śledzą sytuację zawodnika, który stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym.
Sytuacja w Dortmundzie jest niejednoznaczna, ponieważ trener Niko Kovac uważa Ryersona za postać absolutnie niezbędną w swojej układance taktycznej. Szkoleniowiec chętnie zatrzymałby Norwega w zespole na kolejne sezony, jednak polityka klubu może wziąć górę nad planami sportowymi. Władze Borussii czują, że wartość rynkowa piłkarza osiągnęła właśnie swój szczyt, co skłania ich do rozważenia strategicznej sprzedaży zawodnika, mimo obowiązującego do 2028 roku kontraktu.
Walka o uniwersalnego defensora i wielkie pieniądze
Borussia Dortmund wyceniła swojego gracza na 40 mln euro, co dla angielskich potęg jest kwotą w pełni akceptowalną. Manchester United szuka wzmocnień zwłaszcza na lewej stronie defensywy, a uniwersalność Ryersona, który potrafi grać na obu bokach obrony, czyni go idealnym kandydatem. Newcastle United widzi w nim natomiast następcę Tino Livramento, choć walka z klubami grającymi w Lidze Mistrzów może okazać się dla nich niezwykle trudnym wyzwaniem.
Zainteresowanie Norwegiem nie ogranicza się tylko do Wysp Brytyjskich, gdyż wcześniej w kontekście transferu wymieniano także Barcelonę. Ryerson posiada unikalny profil bocznego obrońcy, co w nowoczesnym futbolu jest towarem deficytowym. Obecnie wszystkie zainteresowane strony czekają na ostateczny ruch ze strony zarządu z Dortmundu, który musi zdecydować, czy zatrzymać lidera, czy zainkasować rekordową sumę pieniędzy.
