Mateusz Żukowski zaliczył jeden z najlepszych sezonów w całej 2. Bundeslidze, jednak jego nadzieje na przeprowadzkę do Eintrachtu Frankfurt rozwiał niemiecki dziennik BILD — klub nie jest obecnie zainteresowany pozyskaniem polskiego napastnika.
We wrześniu 1. FC Magdeburg sprowadził Żukowskiego ze Śląska Wrocław za zaledwie 250 tysięcy euro. Początki nie były gładkie — tuż po transferze zawodnik leczył uraz stopy — jednak od końcówki listopada prezentował się wyśmienicie. Co więcej, sezon zaczął jako prawy obrońca, a skończył na pozycji napastnika, na której widzi go również trener Magdeburga. Efekt? 17 goli w 21 meczach ligowych.
Portal Transfermarkt.de wycenia Polaka aktualnie na 3 miliony euro, choć w kuluarach mówiło się, że jego klub będzie chciał za niego więcej.
Pierwsze informacje o zainteresowaniu Eintrachtu pojawiły się za sprawą Mateusza Borka, który na antenie Kanału Sportowego mówił o Żukowskim jako o zawodniku wysoko notowanym na liście życzeń tego klubu. Transfer miał być „wyjątkowo realny" po tym, jak ekipa z Frankfurtu zakończyła miniony sezon na ósmym miejscu w Bundeslidze. Tym bardziej, iż Eintracht nie stroni od sięgania po skutecznych napastników z zaplecza ligi. Klub zapłacił niedawno 8 milionów euro za Younesa Ebnoutaliba sprowadzonego z drugoligowego Elversberg SV, a teraz ściąga również Noela Futkeu z Greuther Fürth — jedynego strzelca, który w minionym sezonie 2. Bundesligi wyprzedził Żukowskiego w klasyfikacji snajperów.
Dzisiejszy BILD jednoznacznie przekreślił doniesienia o przenosinach Żukowskiego do Frankfurtu. Dziennik podaje, iż Eintracht nie jest obecnie zainteresowany pozyskaniem polskiego piłkarza, co wskazuje na to, że w przyszłym sezonie nadal będzie mógł grać w obecnym klubie.

