Rewolucja techniczna w Formule 1 na sezon 2026 staje się faktem, a Aston Martin znajduje się w samym centrum tych zmian. Zespół z Silverstone zaprezentuje swój nowy bolid AMR26 w poniedziałek, ale pierwsze testy w Barcelonie już pokazały, w którą stronę zmierza ekipa Lawrence’a Strolla. Największą nowością jest rola Adriana Neweya, który po raz pierwszy w swojej wieloletniej karierze objął stanowisko szefa zespołu. Legendarny projektant wygrał wewnętrzną walkę o władzę, co doprowadziło do odejścia kilku inżynierów i przesunięcia dotychczasowego szefa, Andy’ego Cowella, na stanowisko dyrektora ds. strategii. Newey od marca 2025 roku skupiał się wyłącznie na rozwoju nowej konstrukcji, która ma przywrócić zespół do walki o najwyższe cele.
Konstrukcja AMR26 podczas prywatnych jazd w Barcelonie od razu przykuła uwagę konkurencji. James Vowles z Williamsa określił rozwiązania Neweya jako ekstremalne i kreatywne, wskazując szczególnie na radykalne nachylenie wahaczy w przednim zawieszeniu oraz unikalny projekt sekcji bocznych. To jednak nie koniec zmian, bo po 16 latach współpracy z Mercedesem, Aston Martin staje się zespołem fabrycznym Hondy. Japoński producent, który doprowadził Maxa Verstappena do czterech tytułów mistrzowskich, teraz będzie budował jednostki napędowe ściśle pod podwozie ekipy z Silverstone. Choć Honda pierwotnie planowała odejście z F1, zmiana przepisów silnikowych skłoniła ich do powrotu i nawiązania współpracy z ambicjami Strolla.
Mimo ogromnych inwestycji i zatrudnienia geniusza aerodynamiki, nad zespołem wiszą czarne chmury. Aston Martin zakończył sezon 2025 na odległym, siódmym miejscu, a ostatnie podium Fernando Alonso świętował pod koniec 2023 roku. Największym wyzwaniem będzie sprostanie gigantycznym oczekiwaniom, które nakręcają rywale, tacy jak George Russell. Tymczasem rzeczywistość skrzeczy: Newey przyznał, że program w tunelu aerodynamicznym ruszył z czteromiesięcznym opóźnieniem, a plotki sugerują, że auto ma nadwagę. Podczas gdy większość rywali testowała w Barcelonie od pierwszego dnia, Aston Martin wyjechał na tor dopiero czwartego dnia, co przełożyło się na najmniejszy przebieg w całej stawce. Zespół musi udowodnić, że potrafi rozwijać bolid w trakcie sezonu, co było ich największą słabością w ostatnich latach.
Atutem wciąż pozostaje Fernando Alonso, który w wieku 44 lat nie traci tempa i regularnie pokonuje Lance’a Strolla. Doświadczenie Hiszpana w przekazywaniu uwag technicznych jest bezcenne, zwłaszcza przy tak radykalnym projekcie. Cel na rok 2026 jest jasny: powrót do formy z początku 2023 roku, kiedy Aston Martin był drugą siłą w stawce. Właściciel zespołu liczy na walkę o zwycięstwa w nadchodzącym sezonie i atak na tytuł mistrzowski w 2027 roku. Jeśli przy całkowitym resecie przepisów, nowej fabryce, silniku Hondy i geniuszu Neweya zespół nie zdoła rzucić wyzwania czołowej czwórce, trudno będzie znaleźć lepszą okazję w przyszłości. Presja w Silverstone jest większa niż kiedykolwiek wcześniej.
