Dani Carvajal nie ukrywa wściekłości po kolejnym meczu spędzonym na ławce rezerwowych Realu Madryt. Kapitan Królewskich odbył na Estadio Mestalla ożywioną i pełną emocji rozmowę z trenerem przygotowania fizycznego, Antonio Pintusem.
Sytuacja 34-latka staje się coraz trudniejsza do zaakceptowania, ponieważ niedzielne spotkanie było już ósmym z rzędu, które rozpoczął poza składem po odzyskaniu sprawności. Obrońca czuje się gotowy do gry, jednak trener Alvaro Arbeloa konsekwentnie stawia na innych zawodników. Na prawej obronie wystąpił wychowanek David Jimenez, a w końcówce na boisko wszedł Trent Alexander-Arnold. Carvajal rozumie hierarchię i formę Fede Valverde, ale pomijanie go przy zmianach na rzecz graczy wracających po dłuższych urazach budzi w nim ogromną frustrację.
Frustracja weterana wynika z niepewnej przyszłości, gdyż jego obecna umowa z klubem wygasa już latem tego roku. Carvajal desperacko walczy o powrót do rytmu meczowego, aby wywalczyć miejsce w kadrze reprezentacji Hiszpanii na nadchodzące Mistrzostwa Świata. Każda kolejna minuta spędzona na ławce oddala go od tego celu, co potęguje napięcie między nim a sztabem szkoleniowym. Piłkarz jest przekonany o swojej dyspozycji, lecz rzeczywistość boiskowa brutalnie weryfikuje jego obecną pozycję w zespole prowadzonym przez Arbeloę.
Alvaro Arbeloa publicznie chwali postępy kapitana, ale za kulisami sztab medyczny i trenerski zachowują dużą ostrożność. Mimo otrzymania zielonego światła od lekarzy, trenerzy obawiają się odnowienia kontuzji, co zdarzało się Carvajalowi już dwukrotnie w przeszłości tuż po powrocie do treningów. Arbeloa nie chce ryzykować zdrowia zawodnika, dopóki nie będzie miał stuprocentowej pewności, że ten wytrzyma obciążenia meczowe. Ta rozbieżność w ocenie stanu fizycznego staje się głównym punktem zapalnym w relacjach na linii trener-zawodnik.
