McLaren przywiózł do Montrealu drugą część potężnego pakietu poprawek, który miał umocnić ich pozycję w czołówce Formuły 1. Inżynierowie z Woking przygotowali nową pokrywę silnika, zmodyfikowane zawieszenie oraz krawędzie podłogi. Największą uwagę przyciągało jednak zupełnie nowe przednie skrzydło, które miało być kluczowym elementem modernizacji bolidu MCL38 podczas weekendu w Kanadzie.
Rzeczywistość na torze Circuit Gilles Villeneuve brutalnie zweryfikowała plany stajni. Lando Norris rozpoczął jedyny trening z nową specyfikacją, a Oscar Piastri dołączył do testów nowinki w trakcie sesji. Obaj kierowcy szybko zgłosili inżynierom poważne problemy. Brak komfortu i pewności za kierownicą zmusił zespół do radykalnego kroku. McLaren zdecydował się na demontaż nowego skrzydła i powrót do starszej wersji jeszcze przed startem kwalifikacji do sprintu.
Problemy z balansem na krawężnikach w Montrealu
Lando Norris przyznał po sesji, że obawiał się o tempo i brakowało mu zaufania do samochodu. Dopiero powrót do poprzedniej konfiguracji pozwolił mu odzyskać stabilność i wykonać krok naprzód. Podobne odczucia miał Piastri, który podkreślił, że nowa część wymaga dodatkowej pracy. Specyfika toru w Kanadzie, gdzie agresywne atakowanie krawężników jest niezbędne do uzyskania dobrego czasu, okazała się zbyt wymagająca dla nieprzetestowanego w pełni elementu.
Neil Houldey, dyrektor techniczny ds. inżynierii, potwierdził, że skrzydło nie dostarczało oczekiwanych rezultatów. Choć reszta pakietu działa poprawnie i pomaga zmniejszać dystans do liderów, flagowa nowość trafiła tymczasowo do magazynu. Zespół musi teraz przeprowadzić szczegółowe dochodzenie, aby zrozumieć przyczyny niepowodzenia. Kolejną szansą na sprawdzenie poprawionego przedniego skrzydła będzie wyścig w Barcelonie, który oferuje bardziej reprezentatywną charakterystykę nawierzchni.
