Przygotowania Novaka Djokovicia do Wimbledonu 2026 stanęły pod znakiem zapytania po tym, jak jego nazwisko nagle zniknęło z harmonogramu turnieju pokazowego. Jak donoszą media, Serb miał wystąpić w prestiżowym Giorgio Armani Tennis Classic, jednak w ostatniej chwili doszło do niewyjaśnionej zmiany planów.
Jeszcze w poniedziałek organizatorzy imprezy w Hurlingham hucznie ogłaszali powrót króla, zapowiadając środowe starcie Djokovicia z Karenem Chaczanowem. Sytuacja zmieniła się diametralnie we wtorek wieczorem, gdy nazwisko 24-krotnego triumfatora Wielkiego Szlema zostało usunięte z rozpiski. Zamiast Serba na korcie pojawi się Amerykanin Martin Damm. Brak oficjalnego komunikatu ze strony sztabu zawodnika potęguje aurę tajemnicy wokół jego dyspozycji przed najważniejszym trawiastym turniejem w roku.
Problemy zdrowotne czy ucieczka przed upałem?
Spekulacje na temat stanu zdrowia 39-latka przybierają na sile, zwłaszcza że w ostatnich dniach podczas treningów w All England Club fotoreporterzy uwiecznili momenty, w których Djokovic otrzymywał pomoc medyczną na sztywniejące plecy. Choć otoczenie tenisisty uspokaja, fakty są nieubłagane: Serb rozegrał w tym roku zaledwie 13 meczów. Ostatni raz na korcie pojawił się 29 maja podczas French Open, gdzie sensacyjnie uległ Joao Fonsece już w trzeciej rundzie rozgrywek.
Istnieje również alternatywne wyjaśnienie tej nagłej decyzji. Londyn zmaga się obecnie z ekstremalną falą upałów i wyjątkowo wysoką wilgotnością, a temperatury mają sięgać blisko 40 stopni Celsjusza. Doświadczony zawodnik, który w nadchodzącym Wimbledonie będzie rozstawiony z numerem siódmym, może po prostu unikać nadmiernego wysiłku w tak trudnych warunkach atmosferycznych. Djokovic od lat rezygnuje z oficjalnych turniejów na trawie przed Wielkim Szlemem, stawiając na spokojny szlif formy.
