Trzy wygrane z Industrią w jednym sezonie, zdobyty Puchar Polski i pełna hala — ORLEN Wisła Płock staje do finałowej serii bez kompleksów i z jednym celem: dziesiątym mistrzostwem Polski w historii klubu.
Gdyby o mistrzostwie decydował bilans całego sezonu, Nafciarze mogliby już świętować. W czterech tegorocznych starciach z Industrią Kielce ORLEN Wisła Płock triumfowała trzykrotnie i tylko w pierwszym spotkaniu — meczu o Superpuchar Polski — musiała uznać wyższość rywala.
19 października podopieczni trenera Xaviego Sabate pojechali do Kielc i wrócili z wygraną 32:27 po dojrzałym, kontrolowanym meczu w Hali Legionów. Kilka miesięcy później, 1 marca, przyszła kolej na rewanż u siebie — i ORLEN Arena była świadkiem widowiska zakończonego dramatycznym wynikiem 32:31. Ostatnią cegiełkę do przewagi dołożył półfinał Pucharu Polski, rozegrany 18 kwietnia w Kalisz Arenie — pewne zwycięstwo 30:25, które otworzyło Nafciarzom drogę do finału, gdzie pokonali PGE Wybrzeże Gdańsk 31:25 i dołożyli do gabloty czternaste trofeum Pucharu Polski w historii klubu.
Forma z półfinału pucharowego była szczególnie wymowna. Wisła objęła prowadzenie już w pierwszych minutach, a po kwadransie gry różnica wynosiła cztery bramki — 8:4. Do przerwy Nafciarze schodzili z pięciobramkową zaliczką — 16:12 — i tego dystansu nie oddali już do końca. Przy wyniku 29:23 na niespełna kwadrans przed końcem sprawa była praktycznie przesądzona. Skrupulatna, przemyślana gra w defensywie i ofensywie nie pozostawiła Industrii żadnych złudzeń.
Na tę finałową serię Nafciarze patrzą ze spokojem, za którym kryje się jednak autentyczna determinacja.
„Płock i Kielce to dwie znakomite drużyny, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i obie mają potencjał, by wygrać w każdych rozgrywkach. Właśnie ranga tych zespołów sprawia, że ta rywalizacja jest wyjątkowa. Oczywiście dla naszego miasta Płocka zdobycie tytułu mistrza Polski ma ogromne znaczenie. Kibice bardzo nas wspierają w trakcie sezonu, a szczególnie podczas meczów z Kielcami, więc damy z siebie absolutnie wszystko, aby wygrać to spotkanie również dla nich" — powiedział rozgrywający Miha Zarabec.
Jeszcze bardziej osobisty wymiar tej Świętej Wojny nadaje postawa Krystiana Szostaka. Skrzydłowy Wisły, wychowanek klubu, doskonale rozumie, co ten finał oznacza dla Płocczan — nie tylko jako sportowiec, ale jako człowiek zrośnięty z tym środowiskiem od lat.
„Finał z Kielcami to kumulacja emocji — od adrenaliny po ogromną koncentrację. Moja rola jest jasna — wspieram drużynę w każdej minucie, niezależnie czy jestem na parkiecie, czy na ławce. Jako wychowanek doskonale wiem, ile ten mecz znaczy dla naszych kibiców i oddam całe serce, żeby Mistrzostwo zostało u nas" — zadeklarował Szostak.
W niedzielę, 24 maja o godz. 12:30, ORLEN Arena stanie się centrum polskiej piłki ręcznej. Wisła, jako wyżej sklasyfikowana po fazie zasadniczej, zagra pierwszy mecz serii u siebie — i właśnie tam chce zadać pierwszy cios w walce o dziesiąte mistrzostwo Polski w historii klubu.
