Jannik Sinner wyrasta na postać absolutnie nietykalną w męskim tenisie. Włoch kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, odprawiając kolejnych rywali bez najmniejszego wysiłku. Sebastian Ofner, Alexei Popyrin i Andreas Pellegrino nie znaleźli sposobu na lidera rankingu, który w ćwierćfinale zmierzy się z Andriejem Rublowem. Podczas gdy inni faworyci odpadają jeden po drugim, Sinner pewnie zmierza po swój piąty z rzędu tytuł rangi Masters.
Dominacja Włocha sprawiła, że wśród kibiców i ekspertów zaczęły pojawiać się głosy o jego rzekomej nudzie. Greg Rusedski, były brytyjski numer jeden, stanowczo odcina się od tych opinii. W programie Off Court przyznał, że nie zgadza się z postrzeganiem Sinnera jako zawodnika robotycznego. Jego zdaniem fani mają błędne wyobrażenie o charakterze tenisisty, który coraz częściej pokazuje swoją osobowość, chociażby poprzez aktywność w mediach społecznościowych i na YouTube.
Geniusz pod presją oczekiwań
Rusedski podkreśla, że to, co robi Sinner, jest czystym geniuszem. Były sportowiec jest pod wrażeniem supremacji Włocha i tego, jak radzi sobie z gigantyczną presją. Każde wyjście na kort wiąże się z oczekiwaniem pewnej wygranej, co jest ogromnym obciążeniem psychicznym. Utrzymanie tak wysokiego poziomu w każdym meczu to wyczyn, który zdaniem Brytyjczyka należy podziwiać, a nie krytykować. Rusedski nazywa grę lidera rankingu procesją, która jest niezwykle trudna do zrealizowania.
Wielkimi krokami zbliża się Roland Garros, gdzie Sinner będzie głównym faworytem pod nieobecność kontuzjowanego Carlosa Alcaraza. Rok temu Włoch był o krok od triumfu w Paryżu, marnując trzy piłki meczowe w finale z Hiszpanem. Teraz ma szansę na skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema. Jeśli podniesie trofeum we Francji, udowodni, że obecnie nikt poza zdrowym Alcarazem nie jest w stanie rozwiązać zagadki, jaką stała się jego gra na korcie.
