Sobotni wieczór w Katalonii przyniósł nieoczekiwane napięcia na linii trener-kibice już w pierwszej kolejce sezonu 2026/27. Choć Real Madryt objął prowadzenie po trafieniu Jude'a Bellinghama, to decyzje personalne José Mourinho sprawiły, że fani Los Blancos zaczęli głośno wyrażać swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych.
Głównym punktem zapalnym stała się zmiana Ardy Gülera, który zdaniem obserwatorów był najlepszym zawodnikiem na boisku w starciu z Espanyolem. Podczas gdy Vinícius Jr. oraz Bernardo Silva mieli wyraźne problemy z wywarciem pozytywnego wpływu na grę, Portugalczyk zdecydował się zdjąć z murawy właśnie tureckiego pomocnika tuż po godzinie gry. Decyzja ta wywołała falę krytyki, a kibice zaczęli porównywać Mourinho do jego poprzednika, sugerując, że powiela on błędy w zarządzaniu kadrą. „Arda schodzi? Ten facet to Ancelotti 2.0. Jak można zdejmować jedynego dobrego gracza” – grzmiał jeden z fanów na platformie X, co szybko podchwyciły zagraniczne doniesienia śledzące nastroje w Madrycie.
Sytuacja jest o tyle istotna, że Arda Güler przystępował do sezonu z ogromnymi nadziejami na regularną grę. Według zagranicznych doniesień z ostatnich tygodni, rywalizacja o pozycję numer dziesięć między nim a Jude'em Bellinghamem miała być jednym z najciekawszych wątków nowej kampanii. Kibice już wcześniej domagali się od Mourinho, by ten dostrzegł potencjał Turka, którego fani nazywają „magikiem”. Sobotni mecz pokazał jednak, że hierarchia w zespole może być inna, niż oczekiwałyby tego trybuny, co stawia nowego szkoleniowca w trudnym położeniu już na starcie jego pracy w stolicy Hiszpanii.
Mimo obiecującego początku i gola Bellinghama, Real Madryt pozwolił Espanyolowi na powrót do gry, co tylko potęguje frustrację sympatyków Królewskich.
