José Mourinho nie pojawił się na konferencji prasowej po sobotnim zwycięstwie Realu Madryt 1:0 nad Villarrealem. Trener miał zrezygnować z rozmowy z mediami, by nie ryzykować zawieszenia, które mogłoby uniemożliwić mu zasiadanie na ławce w meczach z Sevillą i Barceloną.
Spotkanie rozstrzygnął gol pozyskanego latem Yana Diomandé z drugiej połowy. Niedługo później na trybunach Santiago Bernabéu dało się wyczuć frustrację: trafienie rezerwowego Viníciusa Jr., które mogło przesądzić o wyniku, anulowano po analizie VAR, a Brazylijczyk został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką za pociągnięcie Nathana Saliby za włosy. Poza tą decyzją Mourinho miał być oburzony także innymi rozstrzygnięciami sędziów i ich zachowaniem.
Szkoleniowiec nie zszedł do sali konferencyjnej na Bernabéu ani nie skomentował meczu dla Real Madrid TV, co zwykle robi przed spotkaniem z pozostałymi dziennikarzami. Około 30 przedstawicieli mediów czekało na jego przyjście, aż po kilku minutach klubowy dział komunikacji poinformował, że trener się nie pojawi. Wcześniej Portugalczyk świętował z drużyną i podbiegł do Viníciusa na kilka sekund przed tym, jak VAR zmienił decyzję. Kilka tygodni wcześniej w Valdebebas Mourinho żartował w rozmowie z reporterami, że jeśli pozwolą mu pominąć jedną konferencję, przyniesie przekąski i razem miło spędzą czas; do meczu z Villarrealem nie opuścił jednak żadnego wystąpienia dla mediów.
„Nie mówię, bo chcę być na ławce podczas meczów z Sevillą i Barceloną” — powiedział Mourinho osobom ze swojego najbliższego otoczenia, jak podała Marca. Vinícius wszedł na boisko w 52. minucie, a 20 minut później zobaczył czerwoną kartkę. Po meczu przeprosił kibiców i kolegów z zespołu we wpisie na Instagramie: „Przepraszam drużynę i kibiców”.
