Filipe Coelho podjął decyzję, która zaskoczyła wielu obserwatorów rynku trenerskiego. Choć Liam Rosenior zamienił Strasburg na Chelsea, jego dotychczasowy asystent postanowił zostać we Francji. Portugalczyk otwarcie przyznaje, że propozycja powrotu na Stamford Bridge była realna.
Sytuacja w Londynie zmieniła się błyskawicznie po tym, jak relacje Enzo Mareski z władzami Chelsea uległy całkowitemu załamaniu. Klub musiał szybko szukać następcy, a Rosenior, który wprowadził Strasburg do Ligi Konferencji, był naturalnym wyborem ze względu na powiązania między obiema markami. Coelho, który wcześniej prowadził zespół Chelsea U21 do lipca 2025 roku, znał zachodni Londyn doskonale. Mimo to nie zdecydował się na ponowną przeprowadzkę do Anglii, wybierając stabilizację w zespole Gary’ego O’Neila.
Rodzina i ambicje na własny rachunek
W rozmowie z dziennikiem A Bola szkoleniowiec wyjaśnił, że kluczowym czynnikiem była rodzina. Coelho podkreślił, że jego bliscy dopiero co zaadaptowali się do życia we Francji po pięciu miesiącach pobytu. Uznał, że kolejna zmiana otoczenia w tak krótkim czasie nie miałaby sensu. Portugalczyk czuje się dobrze w obecnej roli i nie chce działać w pośpiechu. Ceni sobie współpracę z takimi postaciami jak Rosenior czy O’Neil, co traktuje jako bezcenne doświadczenie w budowaniu swojego trenerskiego CV.
Asystent trenera w Strasburgu nie ukrywa, że w przyszłości chce pracować jako pierwszy szkoleniowiec. Obecnie szlifuje ostatnie detale, aby być w pełni gotowym, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Coelho bierze pod uwagę powrót do ojczyzny, zaznaczając, że liga portugalska wiele dla niego znaczy. Na ten moment skupia się jednak na kontynuowaniu misji we Francji, odrzucając wizję natychmiastowego powrotu do wielkiego świata Premier League, gdzie niedawno pracował z młodzieżą The Blues.
