Podczas tegorocznego Grand Prix Węgier Alex Albon przeszedł do historii, stając się pierwszym kierowcą, który zaliczył 100 wyścigów w barwach Williamsa. Choć pobił rekord Nigela Mansella, jubileusz odbywa się w cieniu ogromnych problemów technicznych, które zepchnęły zespół na koniec stawki w sezonie 2026.
Nowy bolid FW48, mimo efektownego błękitnego malowania, okazał się technologicznym niewypałem. Auto dotarło na tor z opóźnieniem, przez co zespół stracił kluczowe testy w Barcelonie. Konstrukcja jest zbyt ciężka, a brak docisku aerodynamicznego sprawia, że kierowcy muszą walczyć o przetrwanie w każdym zakręcie. Albon przyznaje, że obecna sytuacja jest dla niego wyjątkowo bolesna, ponieważ Williams stał się dla niego prawdziwym domem.
„To sprawia, że początek tego roku jest jeszcze bardziej frustrujący, ponieważ czujesz się częściowo odpowiedzialny. Ten zespół wiele dla mnie znaczy i chcę go widzieć w lepszej pozycji niż obecnie” – wyznał szczerze Albon, komentując trudną sytuację. Kierowca podkreśla, że w przeciwieństwie do 2022 roku, w zespole nie ma już akceptacji dla słabych wyników, a jedynie ogromna chęć naprawy błędów.
Bolid na trzech kołach i walka o przetrwanie
Problemy z dociskiem generują ekstremalne trudności z balansem auta. Albon ujawnił, że FW48 ma tendencję do „jazdy na trzech kołach” w wolnych zakrętach, co drastycznie ogranicza przyczepność i zmusza do ciągłych kompromisów w ustawieniach. Zespół wszystkie nadzieje pokłada teraz w specyfikacji B bolidu, która ma zadebiutować we wrześniu podczas Grand Prix Azerbejdżanu w Baku.
„Wszystko jest w tej chwili kompromisem. Nie pojechaliśmy jeszcze na żaden tor, na którym czulibyśmy się dobrze w niskich, średnich i wysokich prędkościach” – tłumaczy 30-letni kierowca. Mimo że jego koledzy z legendarnego rocznika F2 2018, Lando Norris i George Russell, walczą o najwyższe cele, Albon deklaruje, że nie czuje zazdrości i skupia się na długofalowym projekcie Jamesa Vowlesa.
