Marta Kostyuk wyrasta na jedną z głównych bohaterek tegorocznego French Open, ale jej sukcesy sportowe idą w parze z mocnym przekazem politycznym. Ukrainka, zajmująca 15. miejsce w rankingu WTA, awansowała do półfinału po pokonaniu Eliny Svitoliny 6:3, 3:6, 6:2. Tuż po meczu na korcie Philippe-Chatrier tenisistka wygłosiła emocjonalne oświadczenie, dedykując zwycięstwo rodakom zmagającym się z rosyjską inwazją, która trwa od 2022 roku.
Podczas konferencji prasowej Kostyuk odniosła się do postawy rosyjskich tenisistów, w tym swojej nadchodzącej rywalki, Mirry Andreevej. Ukrainka podkreśliła, że nie akceptuje tłumaczeń o strachu przed konsekwencjami za publiczne potępienie wojny. Zwróciła uwagę, że wiele osób zdecydowało się opuścić Rosję i sprzedać swoje interesy, aby nie wspierać działań własnego państwa. Jej zdaniem istnieje jasna droga dla tych, którzy nie zgadzają się z polityką Kremla.
Ostra krytyka milczenia rosyjskich gwiazd
23-letnia zawodniczka zauważyła, że większość rosyjskich graczy na co dzień nie mieszka w swojej ojczyźnie, co daje im swobodę wypowiedzi. Kostyuk uważa, że po czterech latach konfliktu postawa sportowców jest już całkowicie klarowna. Według niej brak jednoznacznego sprzeciwu świadczy o tym, po której stronie się opowiadają. Przypomniała, że wszyscy są dorosłymi ludźmi, mają dostęp do mediów społecznościowych oraz wiadomości i doskonale wiedzą, co dzieje się na froncie.
Czwartkowy półfinał w Paryżu zapowiada się na starcie o ogromnym ciężarze gatunkowym. Kostyuk zmierzy się z ósmą w rankingu Andreevą, która jest obecnie najwyżej notowaną Rosjanką w cyklu WTA. Ukraińska tenisistka wprost przyznała, że oczekiwała bardziej zdecydowanego stanowiska od środowiska sportowego w sytuacji, gdy ich kraj zabija innych ludzi. Teraz to napięcie przeniesie się bezpośrednio na kort w walce o finał wielkoszlemowego turnieju.
