George Russell wyrastał na naturalnego faworyta do tytułu w nowej erze Formuły 1, jednak po czterech wyścigach sezonu 2026 to nie on rozdaje karty. Na szczycie klasyfikacji widnieje nazwisko Kimiego Antonelliego, który w swoim zaledwie drugim roku startów wypracował już 20 punktów przewagi nad bardziej doświadczonym partnerem z zespołu.
Sytuacja w Mercedesie staje się napięta, bo Russell po zwycięstwie w Australii wyraźnie stracił tempo. W Chinach, Japonii i Miami młody Włoch kompletnie zdominował Brytyjczyka, wygrywając trzy wyścigi i pokazując formę, której nikt się nie spodziewał. Russell znajduje się teraz w identycznym położeniu, w jakim rok temu był Lando Norris. Kierowca McLarena również zaczął sezon od wygranej, by później patrzeć na sukcesy Oscara Piastriego, ale ostatecznie zdołał odwrócić losy rywalizacji i sięgnąć po koronę.
Walka o przetrwanie w cieniu nastolatka
Przed Russellem kluczowy moment sezonu, ponieważ Mercedes planuje wprowadzenie dużych poprawek w Kanadzie. Jeśli Brytyjczyk nie zatrzyma serii zwycięstw Antonelliego przed przerwą letnią, nastolatek może zyskać przewagę nie do odrobienia. Presja rośnie, zwłaszcza że McLaren, Ferrari i Red Bull zaczynają naciskać na liderów, co ogranicza margines błędu dla wewnętrznej walki w ekipie z Brackley. Russell musi szybko przypomnieć światu, dlaczego to on miał być liderem po odejściu Lewisa Hamiltona.
