Emma Raducanu znów znalazła się w centrum burzy po rozstaniu z kolejnym szkoleniowcem. Marion Bartoli, była mistrzyni Wimbledonu, publicznie wezwała 23-letnią Brytyjkę do zmiany strategii i skopiowania modelu współpracy, który przyniósł sukcesy Arynie Sabalence. Jak donosi Sky Sports, Francuzka nie widzi szans na poprawę gry Raducanu bez stabilizacji na ławce trenerskiej.
Obecna 28. rakieta świata pozostaje bez stałego opiekuna po tym, jak w styczniu zakończyła współpracę z Francisco Roigiem. Ich relacja trwała zaledwie od sierpnia zeszłego roku i rozpadła się po nieudanym występie w Australian Open. To tylko kolejny epizod w długiej serii krótkotrwałych sojuszy Raducanu, która od swojego debiutu w 2021 roku współpracowała już z takimi nazwiskami jak Andrew Richardson, Torben Beltz czy Dmitry Tursunov.
Sabalenka wzorem do naśladowania
Bartoli stawia sprawę jasno i wskazuje na Arynę Sabalenkę jako przykład idealnej relacji zawodniczki z trenerem. Białorusinka pracuje z Antonem Dubrovem od 2020 roku, co pozwoliło jej zdobyć cztery tytuły wielkoszlemowe i awansować na szczyt rankingu WTA. Zdaniem byłej numer siedem światowego tenisa, ciągłe rotacje w sztabie Raducanu uniemożliwiają jej rozwój, a kluczem do powrotu na szczyt jest znalezienie osoby, której Brytyjka będzie mogła w pełni zaufać.
Mimo braku trenera Raducanu dotarła w lutym do finału w Klużu, ale późniejsze problemy zdrowotne zmusiły ją do wycofania się z turnieju w Miami. Tenisistka zapowiedziała już, że nie szuka obecnie jednego konkretnego szkoleniowca, skupiając się na pracy z zaufanymi doradcami. Jej powrót na kort ma nastąpić w przyszłym tygodniu podczas turnieju w Linzu, co rozpocznie jej przygotowania do startów na mączce w Madrycie, Rzymie oraz podczas Roland Garros.
