Tijjani Reijnders wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego, ale jego przyszłość w Manchesterze City wydaje się policzona. Jak donosi Fabrizio Romano, pomocnik może opuścić Etihad Stadium zaledwie rok po głośnych przenosinach z Mediolanu.
Sytuacja Holendra w zespole mistrzów Anglii uległa drastycznemu pogorszeniu w ostatnich miesiącach sezonu 2025/2026. Choć początek w barwach The Sky Blues był obiecujący, zawodnik stopniowo tracił miejsce w składzie. Kluczowym czynnikiem okazała się zmiana na ławce trenerskiej. Nowy szkoleniowiec, Enzo Maresca, preferuje pomocników o innej charakterystyce, co stawia Reijndersa w trudnym położeniu. W minionej kampanii piłkarz zanotował 7 goli i 8 asyst w 50 występach, co jest wynikiem słabszym niż jego osiągnięcia z czasów gry w San Siro.
Premier League zamiast powrotu do Serie A
Mimo licznych plotek łączących go z powrotem do Włoch, taki scenariusz jest obecnie mało prawdopodobny. Na czoło wyścigu o podpis zawodnika wysunęły się Nottingham Forest oraz Newcastle United. Forest szuka następcy Elliota Andersona, który trafił właśnie do Manchesteru City, i jest gotowe na spore wydatki. Z kolei Newcastle United od dłuższego czasu obserwuje sytuację pomocnika, a zainteresowanie ze strony klubu z St James' Park jest przez piłkarza w pełni odwzajemnione. Kwota 55 milionów euro zapłacona rok temu pozostaje jednak istotną barierą negocjacyjną.
Trudności Reijndersa z adaptacją do angielskich warunków rzucają nowe światło na różnicę poziomów między ligami. Choć zawodnik byłby idealnym wzmocnieniem dla Juventusu czy Interu Mediolan, włoskie kluby mają inne priorytety. Juventus postawił na Kerima Alajbegovica i zmianę systemu na 4-2-3-1, natomiast Inter musiałby najpierw zrezygnować z Curtisa Jonesa. Dodatkowo silna więź zawodnika z Milanem sprawia, że ewentualne przenosiny do lokalnego rywala stoją pod dużym znakiem zapytania. Wszystko wskazuje na to, że Holender pozostanie na Wyspach, ale w barwach innego klubu.
