Inter Miami, z Messim i Suarezam na czele, w końcu przełamało serię meczów bez zwycięstwa i pokonało Montreal. To był pojedynek pełen bramek, zwrotów akcji i, niestety, kontuzji, ale najważniejsze są trzy punkty, które katapultują ich w górę tabeli. Czy to oznacza koniec kryzysu? Zobaczymy!
W skrócie:
- Inter Miami pokonało CF Montreal 4:2 dzięki dwóm bramkom Messiego i dwóm bramkom Suareza.
- To pierwsze zwycięstwo Interu Miami w lidze od pięciu spotkań, co pozwoliło im awansować na szóste miejsce w Konferencji Wschodniej MLS.
- Mecz był kosztowny dla Interu Miami, ponieważ trzech kluczowych zawodników – Jordi Alba, Gonzalo Lujan i Tomas Aviles – opuściło boisko z powodu kontuzji.
Messi i Suarez: Dwa pistolety, jedno zwycięstwo!
Kto by pomyślał, że tak długo będziemy czekać na przebudzenie Interu Miami? Po serii pięciu ligowych meczów bez zwycięstwa, w końcu doczekaliśmy się pokazów futbolu, na które czekają kibice. I to nie byle jakiego futbolu! Lionel Messi i Luis Suarez – duet, który razem zdobył setki bramek w Europie, tym razem rozstrzygnął losy spotkania w MLS. Obaj panowie zafundowali nam po dwie bramki i po jednej asyście, co idealnie odzwierciedla ich kluczową rolę w drużynie.
Zaczęło się od Messiego, który w 27. minucie, po podaniu od Sergio Busquetsa, oddał potężny strzał z dystansu, nie dając szans bramkarzowi Montrealu, Jonathanowi Siroisowi. To był sygnał: "Jesteśmy w grze!". Ale to Suarez, wcześniej nieco zagubiony w tym sezonie, pokazał prawdziwą klasę. Jego gole w 68. i 71. minucie to była kwintesencja boiskowego sprytu. Pierwszy – po genialnej akcji Messiego, który przyciągnął obrońców, a następnie zagrał piłkę do stojącego jak wryty Suareza. Drugi – po przechwycie piłki, która odbiła się od George'a Campbella. Nagle zrobiło się 3:0 i wydawało się, że to koniec.
Skrót meczu Inter Miami vs Montreal
Koniec horroru? Montreal próbuje wrócić!
Ale MLS to liga, gdzie nic nie jest pewne do ostatniego gwizdka. Montreal, mimo że fatalnie spisuje się w tym sezonie (to już ich dziesiąta porażka w lidze!), nie zamierzał się poddawać. Dante Sealy w 74. minucie wpisał się na listę strzelców, psując nadzieje Oscara Ustariego na czyste konto. A potem, w doliczonym czasie gry, Victor Loturi dołożył drugą bramkę dla gości. Czyżby szykował się kolejny horror dla fanów Miami?
Na szczęście, wtedy do akcji wkroczył ponownie Messi. W 87. minucie, po precyzyjnym dośrodkowaniu Suareza, Argentyńczyk zamknął mecz strzałem z bliskiej odległości. To było jak przypieczętowanie – trzy punkty zostają w Fort Lauderdale.
Zwycięstwo okupione kontuzjami – Cena sukcesu
To zwycięstwo było absolutnie kluczowe, ale niestety, przyszło za sporą cenę. Inter Miami, które już wcześniej musiało radzić sobie bez Yannicka Brighta, straciło trzech kluczowych graczy jeszcze w pierwszej połowie meczu: Jordi Alba, Gonzalo Lujan i Tomas Aviles wszyscy opuścili boisko z powodu kontuzji. To bolesny cios dla trenera, który będzie musiał teraz łatać dziury w składzie przed kolejnymi, równie ważnymi spotkaniami. Czy głębia składu Interu Miami jest na tyle duża, by poradzić sobie z takimi ubytkami? To pytanie, na które odpowiedź poznamy w nadchodzących tygodniach. Jedno jest pewne: MLS to brutalna liga, a zwycięstwa nigdy nie przychodzą łatwo.
