Kylian Mbappe znalazł się w ogniu krytyki hiszpańskich mediów i władz Realu Madryt. Kapitan reprezentacji Francji opuścił stolicę Hiszpanii po raz trzeci w tym sezonie, mimo że przechodzi rehabilitację po kontuzji. Sytuacja stała się napięta, gdy paparazzi przyłapali zawodnika wracającego prywatnym odrzutowcem z partnerką Ester Exposito dokładnie w momencie, gdy jego koledzy rozpoczynali mecz z Espanyolem.
Zachowanie Francuza wywołało wściekłość prezesa Florentino Pereza. Choć Alvaro Arbeloa publicznie przyznał, że sztab medyczny kontroluje plan treningowy kontuzjowanych, a piłkarze mają prawo do wolnego czasu, jego dalsze słowa uderzyły bezpośrednio w postawę nowej gwiazdy. Arbeloa podkreślił, że nie ma większego klubu niż Real Madryt, a każdy zawodnik musi rozumieć, jak wielkim szczęściem jest gra w tych barwach i jakie wiążą się z tym obowiązki.
Koniec ery gry w smokingach
W Madrycie narasta debata nad zaangażowaniem Mbappe, którego praca w defensywie wypada blado na tle innych zawodników. Arbeloa zaznaczył, że boli go widok rywali biegających więcej niż jego piłkarze. Według niego Realu nie budowano z myślą o graczach wychodzących na boisko w smokingach. Klub wymaga, aby po każdym spotkaniu koszulki były przesiąknięte potem i pokryte błotem, co ma być fundamentem wartości madryckiej ekipy.
Media bliskie klubowi, w tym Cadena Cope, informują o rosnącym rozczarowaniu brakiem zdolności przywódczych 26-latka. Mbappe miał być liderem, który poprowadzi Real Madryt do kolejnych triumfów w Lidze Mistrzów, jednak jego obecna postawa budzi wątpliwości. Arbeloa jasno zakomunikował, że sam talent to za mało, a do wygrywania meczów niezbędne jest pełne poświęcenie każdego członka zespołu, zarówno w ataku, jak i w obronie.
