Wolny agent Mauro Icardi stał się jednym z najbardziej gorących, a zarazem problematycznych nazwisk na rynku transferowym we wrześniu 2026 roku. Argentyńczyk, który po czterech sezonach pożegnał się z Galatasaray, wciąż nie znalazł nowego pracodawcy, mimo że okno transferowe w większości lig jest już zamknięte. W sierpniu napastnik został zaoferowany Napoli, jednak klub z Neapolu nie uwzględnił go w swoich planach kadrowych, co zmusiło otoczenie piłkarza do szukania alternatyw w innych częściach Europy.
W mediach pojawiły się doniesienia, że zainteresowanie snajperem wykazywały kluby z Londynu, jednak rzeczywistość okazała się dla zawodnika brutalna. Jak informuje Football Insider, Tottenham Hotspur kategorycznie wykluczył możliwość zakontraktowania 33-latka, uznając go za opcję niemożliwą do zrealizowania przy obecnej strukturze składu. Podobny dystans zachowuje Everton – mimo doniesień o brakach w linii ataku, serwis The Athletic sugeruje, że klub z Liverpoolu nie planuje obecnie korzystać z rynku wolnych transferów w celu sprowadzenia byłego gracza Interu Mediolan.
Icardi, który w minionym sezonie ligi tureckiej zdobył 14 bramek w 31 występach, musi teraz liczyć na propozycje z mniej oczywistych kierunków. Choć Calciomercato łączyło go z powrotem do Włoch, wymieniając w tym kontekście Lazio oraz Como, na ten moment żadne z tych zainteresowań nie przerodziło się w konkretną ofertę kontraktową. Na liście potencjalnych celów pojawia się również grecki Olympiakos Pireus, który mógłby stać się dla Argentyńczyka szansą na pozostanie w europejskich pucharach.
Obecna wartość rynkowa napastnika jest szacowana na około 4 miliony euro, co stanowi znaczący spadek względem 10 milionów euro, jakie Galatasaray zapłaciło za niego Paris Saint-Germain w 2023 roku. Brak przynależności klubowej na koniec września stawia Icardiego w trudnej pozycji negocjacyjnej, zwłaszcza że Tottenham i Everton oficjalnie zdystansowały się od plotek łączących ich z tym transferem.