Aryna Sabalenka wraca do gry podczas turnieju w Indian Wells po bolesnej porażce w finale Australian Open. Martina Navratilova analizuje formę liderki rankingu i wskazuje na zagrożenia płynące z ostatnich niepowodzeń.
Białorusinka w Melbourne prezentowała się wyśmienicie, nie tracąc seta w drodze do finału. W decydującym starciu uległa jednak Jelenie Rybakinie, mimo prowadzenia 3:0 w trzecim secie. To już trzecia porażka Sabalenki w czterech ostatnich finałach Wielkiego Szlema, co sprawiło, że jej bilans w meczach o tytuł wynosi obecnie 4-4. Navratilova zauważa, że choć regularne docieranie do finałów jest sukcesem, to seryjne przegrywanie najważniejszych spotkań buduje w zawodniczce niebezpieczną tkankę bliznowatą, która utrudnia zachowanie spokoju w stresujących momentach.
Legendarna tenisistka podkreśla, że na największej scenie, gdy patrzy cały świat, ciało zawodnika często reaguje niezależnie od jego woli. Navratilova wierzy jednak w siłę charakteru Sabalenki, przypominając, jak 27-latka poradziła sobie z ogromnym kryzysem serwisowym w 2022 roku. Skoro wtedy zdołała naprawić swoją grę, powinna również znaleźć sposób na opanowanie emocji w finałach. Sabalenka ma na koncie cztery tytuły wielkoszlemowe, w tym dwa z Australian Open i dwa z US Open, ale ostatnie miesiące przyniosły jej bolesne lekcje w Paryżu i Melbourne.
Teraz najwyżej rozstawiona tenisistka świata spróbuje sięgnąć po trofeum w Indian Wells, którego wciąż brakuje w jej kolekcji. Dwukrotnie była tam blisko, przegrywając finały z Rybakiną w 2023 roku oraz z Mirrą Andriejewą w ubiegłym sezonie. Po wycofaniu się z turniejów w Katarze i Dubaju, Sabalenka wraca do rywalizacji wypoczęta. Pierwszy mecz rozegra w nadchodzący piątek lub sobotę, a kibice zastanawiają się, czy liderka rankingu zdoła przełamać passę finałowych niepowodzeń i udowodnić, że potrafi zarządzać presją na korcie.
