Arsenal błyskawicznie zmienia plany transferowe po tym, jak Vinicius Junior zdecydował się podpisać nowy kontrakt z Realem Madryt. Mikel Arteta, szukając alternatywy dla Brazylijczyka, skierował wzrok w stronę Turynu, gdzie błyszczy Kenan Yildiz.
Sytuacja na Emirates Stadium staje się napięta, ponieważ przyszłość Gabriela Martinelliego w Londynie stoi pod znakiem zapytania w związku z zainteresowaniem ze strony AS Romy. Choć do zespołu dołączył już Christos Tzolis, który ma zastąpić Leandro Trossarda, Arteta wciąż domaga się gracza o najwyższej jakości i powtarzalności w ostatniej tercji boiska. Yildiz, który w poprzednim sezonie Serie A zdobył 10 bramek i zanotował 6 asyst w 36 występach, idealnie wpisuje się w profil wszechstronnego atakującego zdolnego grać na lewym skrzydle, jako „dziesiątka” lub wysunięty napastnik.
Zaporowa cena za nową dziesiątkę Juventusu
Sprowadzenie 21-letniego talentu nie będzie jednak proste ani tanie. Juventus traktuje swojego zawodnika z numerem 10 jako nietykalny element długofalowego projektu i nie zamierza go sprzedawać w obecnym oknie transferowym. Włoskie media, w tym La Stampa, donoszą, że klub z Turynu zasiądzie do rozmów wyłącznie w przypadku otrzymania „nadzwyczajnej propozycji”. Kwota, która mogłaby skłonić władze Starej Damy do negocjacji, znacznie przekracza barierę 100 milionów euro.
Dla Arsenalu oznacza to konieczność podjęcia ryzykownej decyzji finansowej. Jeśli Mikel Arteta uzna Turka za priorytet na poziomie Viniciusa Juniora, klub będzie musiał przygotować rekordową ofertę. Obecnie to od determinacji londyńczyków zależy, czy ich zainteresowanie przerodzi się w formalną propozycję, która przetestuje stanowczość Juventusu. Czasu na podjęcie decyzji jest coraz mniej, a wymagania finansowe Włochów są jasnym sygnałem, że Yildiz nie odejdzie za bezcen.
