Anthony Martial wzbudza ogromne zainteresowanie na rynku transferowym po tym, jak wygasła jego umowa z meksykańskim Monterrey. Francuski napastnik, który nie pojawił się na boisku od 30 marca, stał się celem transferowym Evertonu. Według zagranicznych doniesień portalu Foot Mercato, klub z Liverpoolu złożył już zapytanie w sprawie dostępności 30-letniego zawodnika.
Sytuacja kadrowa zespołu prowadzonego przez Davida Moyesa jest dramatyczna po fatalnym zakończeniu okienka transferowego. Everton sprzedał Beto do Fiorentiny, a zakontraktowany niemal w ostatniej chwili Folarin Balogun ostatecznie odmówił podpisania umowy i wrócił do AS Monaco. W efekcie klub został z zaledwie jednym doświadczonym napastnikiem, co zmusza władze do poszukiwania ratunku wśród wolnych agentów, mimo wcześniejszych planów wstrzymania się z ruchami do stycznia.
Martial wykazuje dużą pewność siebie przy wyborze nowego pracodawcy, ponieważ zdążył już odrzucić dwie konkretne oferty z klubów Ligue 1. Choć jego nazwisko łączono wcześniej z zespołami występującymi w Lidze Mistrzów, obecnie to Everton wydaje się najbardziej zdeterminowany, by podjąć ryzyko związane z wysokimi wymaganiami finansowymi piłkarza. Sprowadzenie byłego gracza Manchesteru United byłoby jednak hazardem, biorąc pod uwagę jego nieudany pobyt w Meksyku oraz wątpliwości dotyczące kondycji fizycznej niezbędnej do gry w Premier League.
W kontekście wzmocnień ofensywy na Goodison Park pojawiały się także inne nazwiska, w tym Taty Castellanos z West Hamu oraz Joshua Zirkzee. Na ten moment jedyną alternatywą w ataku pozostaje Thierno Barry, co czyni ewentualny krótki kontrakt dla Francuza logicznym, choć ryzykownym rozwiązaniem. Jeszcze kilka dni temu media informowały, że Everton może wstrzymać się z transferami, ale fiasko z Balogunem całkowicie zmieniło optykę dyrekcji sportowej.
