Hansi Flick nie będzie mógł skorzystać z usług Erica Garcíi podczas nadchodzącego otwarcia fazy ligowej Ligi Mistrzów przeciwko Feyenoordowi. Choć defensor pojawił się na poniedziałkowym treningu, jego występ w środowym spotkaniu jest definitywnie wykluczony. Sytuacja kadrowa Barcelony komplikuje się w momencie, gdy zespół potrzebuje stabilizacji w formacji obronnej.
Absencja zawodnika wynika z zawieszenia, które przeniosło się na obecne rozgrywki jeszcze z kampanii 2025/26. To spore zaskoczenie dla części kibiców, zwłaszcza po dramatycznych scenach, jakie miały miejsce podczas ostatniego ligowego meczu z Valencią. Barcelona rozbiła rywali, strzelając aż pięć goli, ale García musiał opuścić boisko z zakrwawionym nosem po niefortunnym, przypadkowym zderzeniu z kolegą z drużyny, Rodrim. Incydent wydarzył się bez udziału przeciwnika, co tylko potęgowało obawy o stan zdrowia mistrza świata. Według zagranicznych doniesień stacji COPE, piłkarz trenował już normalnie w ośrodku Ciutat Esportiva, stosując specjalną maskę ochronną.
Wspomniane źródło precyzuje, że mimo gotowości fizycznej, przepisy UEFA są nieubłagane i wymuszają na Hiszpanie pauzę w europejskich pucharach. „Eric García trenował normalnie z maską podczas sesji regeneracyjnej. Nie zagra w Lidze Mistrzów z powodu zawieszenia” — poinformowano w raporcie El Partidazo de COPE. Dziennikarze dodają jednocześnie, że zawodnik powinien być dostępny dla trenera na kolejne starcie w LaLiga, w którym Barcelona zmierzy się z Levante. Tam również będzie musiał występować w zabezpieczeniu twarzy, aby chronić uszkodzony nos.
Sytuacja kadrowa w defensywie jest o tyle trudna, że klub zmaga się także z innymi ubytkami. Hansi Flick musi teraz tak zestawić linię obrony, by brak Garcíi nie wpłynął negatywnie na wynik meczu z mistrzami Holandii. Eric García pozostaje do dyspozycji sztabu szkoleniowego wyłącznie na krajowym podwórku.
