Mariusz Misiura po raz pierwszy publicznie odniósł się do okoliczności swojego odejścia z Wisły Płock. Były trener płocczan opublikował obszerne oświadczenie, w którym przedstawił własną wersję wydarzeń i wyjaśnił, dlaczego zdecydował się zakończyć współpracę z klubem.
Szkoleniowiec podkreślił, że jeszcze wiosną jego zamiarem było pozostanie w Płocku i kontynuowanie projektu rozpoczętego dwa lata wcześniej. Jak napisał, po miesiącach rozmów 12 kwietnia 2026 roku miało dojść do porozumienia w sprawie nowego kontraktu, a uzgodnione warunki – według jego relacji – zostały zaakceptowane przez Radę Nadzorczą.
– W kwietniu moją intencją nie było odejście z Wisły Płock. Moją intencją było podpisanie nowego kontraktu i dalsze prowadzenie drużyny w kolejnym sezonie – przekazał Misiura.
Według trenera, mimo osiągniętego porozumienia umowa nie została mu przedstawiona do podpisu. Jak zaznaczył, po kilku tygodniach oczekiwania zaczął tracić zaufanie do dalszej współpracy.
– Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie. Dopiero wtedy zacząłem rozważać odejście z Wisły Płock – napisał.
Misiura stanowczo zaprzeczył również, by jego decyzja była podyktowana ofertą z innego klubu lub względami finansowymi. Jak twierdzi, dopiero po poinformowaniu władz Wisły o zamiarze zakończenia współpracy otrzymał nową propozycję kontraktu, która różniła się od wcześniej uzgodnionych warunków.
W dalszej części oświadczenia szkoleniowiec podsumował swoją dwuletnią pracę w Płocku. Przypomniał, że w pierwszym sezonie wywalczył z zespołem awans do Ekstraklasy, a w kolejnym doprowadził drużynę do 8. miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Były trener Wisły podziękował także piłkarzom, członkom sztabu, pracownikom klubu, władzom miasta oraz kibicom. Na zakończenie zaapelował do fanów o dalsze wspieranie zespołu.
– Czasami warto poznać więcej niż jedną perspektywę, zanim wyda się ocenę – napisał Misiura, dając do zrozumienia, że nie wszystko wyglądało tak, jak zostało to przedstawione przez Wisłę podczas ostatniej konferencji prasowej.

