Końcówka meczu Motoru Lublin ze Śląskiem Wrocław była tak nerwowa, że Mariusz Misiura nie chciał nawet patrzeć na decydujący rzut karny.
Przy stanie 2:2 Motor dostał szansę na zwycięstwo w doliczonym czasie gry. Do piłki podszedł Yacine Bourhane, ale Misiura zamiast obserwować wykonanie jedenastki, odwrócił się plecami do boiska.
Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Bourhane trafił, stadion eksplodował, a po reakcji trybun szkoleniowiec już wiedział, że Motor właśnie zdobył gola na 3:2.
Cała scena szybko zwróciła uwagę także dlatego, że chwilę wcześniej gospodarze nie wykorzystali innego rzutu karnego. Tym razem jednak wszystko zakończyło się po ich myśli.
Wygrana ze Śląskiem była drugim zwycięstwem Lublinian z rzędu. Teraz zespół przygotowuje się do kolejnego meczu, a sam Misiura od razu po spotkaniu zapowiadał wyjazd do Lubina, by na żywo obejrzeć Zagłębie.
Szkoleniowiec Motoru był ostatnio pod ogromną presją. Dołączał do nowego klubu z Wisły Płock jako trener, który jest w stanie osiągnąć w Ekstraklasie znacznie więcej niż dolne rejony tabeli. Aktualnie jednak jego zespół musi walczyć głównie o to, by szybko nie znaleźć się ponownie w strefie spadkowej.
Trenerowi @misiura_mariusz chyba kamień z serca spadł 😉 #MOTŚLĄ pic.twitter.com/b7bt0Lj6gw
— Operator Taczki (@operator_taczki) October 17, 2026
![Mariusz Misiura nie wytrzymał. Kibic wszystko nagrał! [WIDEO]](/uploads/motor-lublin-1772515245831.webp)
