Marc Bernal jest bliski podpisania nowego kontraktu z Barceloną, co może ostudzić zainteresowanie klubów Premier League. Umowa ma wiązać 19-letniego pomocnika z katalońskim klubem do 2031 roku.
Do grona klubów śledzących Bernala – w którym wcześniej znalazły się Arsenal, Chelsea i Manchester United – dołączył Liverpool. Rozwój pomocnika obserwują także Atlético Madryt oraz Manchester City, szukający długoterminowej opcji w środku pola. Barcelona chce zabezpieczyć przyszłość zawodnika, zanim któryś z tych klubów przejdzie od zainteresowania do konkretnych działań. Klub od dawna widzi go w swoich planach, a sam Bernal nie ukrywa, że chce zostać w Barcelonie i wywalczyć miejsce w pierwszym zespole. Liverpool rozważałby ruch w 2027 roku, jeśli obecność doświadczonych pomocników zahamuje rozwój zawodnika w Barcelonie; dodatkowym powodem zainteresowania jest jego ograniczony czas gry pod wodzą Hansiego Flicka.
Kontuzja nie zatrzymała rozwoju pomocnika
Droga Bernala do nowej umowy wiodła przez poważne problemy zdrowotne. Kontuzja kolana wykluczyła go z gry na większą część sezonu 2024/25, ale nie zahamowała jego rozwoju. W poprzednich rozgrywkach wrócił do regularnych występów i strzelił pięć goli, choć grał na głębszej pozycji w środku pola. Spokój przy piłce, siła fizyczna i umiejętność dyktowania tempa sprawiły, że zaczęto porównywać go z Sergiem Busquetsem. Taki profil może odpowiadać klubom szukającym nowoczesnego defensywnego pomocnika, który potrafi wpływać na przebieg meczu, niekoniecznie grając w ostatniej tercji boiska.
Nowe porozumienie ma zawierać klauzulę odstępnego w wysokości 500 mln euro. Taka kwota ma chronić Barcelonę przed przyszłymi próbami pozyskania zawodnika, a klub nie zamierza go sprzedawać. Do zawarcia umowy ma brakować już tylko podpisu, a Barcelona może ogłosić przedłużenie jeszcze w tym tygodniu.
Liverpool pozostaje więc na razie w roli obserwatora. Zainteresowanie klubu wiąże się z poszukiwaniem długoterminowych opcji w centrum pola, a zwolennikiem Bernala ma być Andoni Iraola. Liverpool może widzieć w nim rozwiązanie na lata przed linią obrony, zwłaszcza jeśli będzie szukać większej kontroli i fizycznej obecności w środku pola. Manchester City również przygląda mu się w ramach planowania przyszłości swojej drugiej linii i może cenić jego umiejętność utrzymywania piłki oraz dyktowania gry pod presją. Żaden z tych klubów nie może obecnie zmusić Barcelony do decyzji, a nowy kontrakt i wysoka klauzula sprawią, że ewentualne starania będą bardzo kosztowne.
Pięć goli z głębokiej pozycji to część dorobku Bernala, ale jego wartość wiąże się także z kontrolowaniem rytmu gry. Porównania z Busquetsem trzeba traktować ostrożnie: Bernal wciąż musi się rozwijać, a Barcelona wypromowała już pomocników zestawianych z klubowymi legendami, zanim ci ugruntowali swoją pozycję. Na razie pomocnik skupia się na wywalczeniu stałego miejsca w pierwszym zespole Barcelony, a temat odejścia mógłby wrócić, gdyby nie zdołał regularnie grać. Jego zaangażowanie w klubie i rychłe podpisanie nowej umowy sprawiają jednak, że nie ma powodów, by w najbliższym czasie spodziewać się powrotu rozmów o odejściu.
