Wtorkowy poranek na Louis Armstrong Arena przyniósł rozstrzygnięcie, które zelektryzowało kibiców w Nowym Jorku. Elina Svitolina i Gael Monfils, startujący dzięki dzikiej karcie, pewnie pokonali duet Alex Eala i Felix Auger-Aliassime 4-1, 4-1.
Małżeństwo zdominowało wydarzenia na korcie, nie pozwalając przeciwnikom na nawiązanie równorzędnej walki w odświeżonym formacie gry mieszanej. Dla Svitoliny był to powrót do przeszłości, ponieważ godzina rozpoczęcia meczu okazała się dla niej sporym zaskoczeniem. „Myślę, że 10 rano to jedna z najwcześniejszych godzin, o jakich graliśmy od czasów turniejów do lat 12, ale jestem super szczęśliwa z wygranej” – przyznała tenisistka bezpośrednio po zakończeniu spotkania.
Presja i radość na korcie w Nowym Jorku
Gael Monfils nie ukrywał, że wspólny występ z żoną wiązał się dla niego z dodatkowym obciążeniem psychicznym. Francuz podkreślił jednak, że mimo stresu, czerpał z gry ogromną satysfakcję. „Miałem ogromną presję na plecach, ale czuję, że poradziłem sobie z tym dobrze. To coś innego. Zagraliśmy, wygraliśmy, więc teraz zobaczymy, co przyniesie kolejny mecz” – podsumował Monfils, dziękując zgromadzonej publiczności za wsparcie.
Decyzja o przyznaniu dzikiej karty tej parze zapadła 17 sierpnia 2026 roku, co od początku budziło ogromne zainteresowanie mediów. Svitolina i Monfils znaleźli się w gronie 16 par. Ich wtorkowy triumf potwierdził, że organizatorzy US Open trafili w dziesiątkę, stawiając na najbardziej rozpoznawalne małżeństwo w świecie tenisa, które jako pierwsze zameldowało się w ćwierćfinale turnieju.
Teraz zwycięski duet czeka na wyłonienie kolejnych rywali. W ćwierćfinale zmierzą się z lepszymi z pary Henry Patten i Katerina Siniakova lub Aryna Sabalenka i Novak Djokovic. Podczas gdy Svitolina i Monfils przygotowują się do kolejnego etapu, Alex Eala pozostaje w Nowym Jorku, gdzie przed startem głównej drabinki zaplanowano jej jeszcze występ pokazowy u boku Ivy Jovic.
