Luis de la Fuente nie zamierza dłużej ukrywać swoich planów przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Stanach Zjednoczonych. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii otwarcie przyznał, że trzon jego drużyny jest już niemal nienaruszalny. W głowie trenera znajduje się obecnie od 20 do 22 nazwisk, które mają zagwarantowany wyjazd na turniej. Oznacza to, że w kadrze liczącej 26 miejsc pozostało zaledwie kilka wolnych wakatów, o które walka rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach.
Sytuację kadrową komplikują jednak problemy zdrowotne kluczowych graczy, którzy błyszczeli podczas Euro 2024. Nico Williams dopiero wrócił do treningów po sezonie pełnym urazów, a Mikel Merino toczy wyścig z czasem po poważnej kontuzji. De la Fuente nie ukrywa, że liczy na ich powrót, ale jednocześnie musi szukać alternatyw. W meczu z Serbią na lewym skrzydle sprawdzani byli już Alex Baena oraz Victor Munoz, a kłopoty nie omijają też Fabiana Ruiza z Paris Saint-Germain.
Gorąca atmosfera wokół bramkarzy i walka o ranking
Najwięcej emocji budzi obecnie obsada bramki, gdzie obok Unai Simona pojawił się debiutant Joan Garcia. Przenosiny golkipera do Barcelony z lokalnego rywala sprawiły, że przed meczem z Egiptem na stadionie RCDE panuje napięta atmosfera. De la Fuente apeluje do kibiców o wsparcie, podkreślając, że stawką spotkania jest nie tylko prestiż, ale i pierwsze miejsce w światowym rankingu. Trener zapowiedział rotacje w składzie, chcąc zachować świeżość zespołu przy jednoczesnym utrzymaniu najwyższej konkurencyjności.
Pech nie opuszcza również Erica Garcii, którego drobny uraz wykluczył z obecnego zgrupowania, mimo że selekcjoner darzy go ogromnym zaufaniem jeszcze z czasów pracy w kadrach młodzieżowych. Hiszpanie są stawiani w roli faworytów obok Francji, Anglii i Argentyny, co de la Fuente przyjmuje z entuzjazmem. Szkoleniowiec zaznacza jednak twardo, że do końcowego sukcesu jego piłkarze będą potrzebowali niemal perfekcyjnego występu, ponieważ poziom rywali, zwłaszcza Francuzów, nie pozostawia miejsca na błędy.
