Londyńscy giganci ruszyli po gwiazdę Sportingu. W grze ogromne pieniądze i transferowy hit

Jarosław ZającJarosław Zając
23 marca 2026 10:30
Londyńscy giganci ruszyli po gwiazdę Sportingu. W grze ogromne pieniądze i transferowy hit
Źródło: thehardtackle.com

Chelsea oraz Tottenham wykonały decydujący krok w stronę pozyskania Maxi Araujo ze Sportingu. Jak donoszą media, oba londyńskie kluby nawiązały już pierwszy kontakt, aby sprowadzić 26-letniego zawodnika do Premier League.

Maxi Araujo błyskawicznie zbudował swoją markę w Europie po przenosinach do Lizbony z meksykańskiej Toluki latem 2024 roku. Urugwajczyk stał się filarem drużyny z Portugalii, co przyciągnęło uwagę największych marek na kontynencie. W obecnym sezonie lewy obrońca wystąpił w 35 meczach, w których miał bezpośredni udział przy 10 bramkach. Jego wszechstronność pozwala mu grać na całej długości lewej flanki, a w razie potrzeby może wystąpić nawet w środku pola, co czyni go niezwykle łakomym kąskiem na rynku transferowym.

Walka o podpis i astronomiczna klauzula

Sytuacja kontraktowa zawodnika jest skomplikowana, ponieważ jego umowa obowiązuje jeszcze przez ponad trzy lata. Sporting zabezpieczył interesy potężną klauzulą odstępnego wynoszącą 80 milionów euro i jednocześnie pracuje nad nowym kontraktem, aby zatrzymać gwiazdę na dłużej. Mimo to Chelsea i Tottenham prowadzą intensywny skauting, obserwując popisy piłkarza w Lidze Mistrzów. Choć w grze pozostają inne angielskie zespoły, to właśnie ekipy z Londynu wydają się obecnie najbliżej sfinalizowania tej głośnej transakcji.

Wybór nowego pracodawcy może zależeć od układu sił w kadrach obu zespołów. Chelsea dysponuje obecnie takimi graczami jak Marc Cucurella, Jorrel Hato czy Caleb Wiley, co może ograniczać szanse Araujo na regularne występy, chyba że klub zdecyduje się na sprzedaż któregoś z nich. Z kolei w Tottenhamie, mimo obecności Destiny’ego Udogie i Djeda Spence’a, Urugwajczyk ma realną szansę stać się pierwszym wyborem na lewej obronie. Na ten moment Sporting nie prowadził jeszcze bezpośrednich rozmów z samym zawodnikiem o odejściu, co otwiera furtkę dla Anglików.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!