Andoni Iraola rozpoczął pracę w Liverpoolu od serii meczów bez porażki w Premier League, ale zespół wciąż nie przypomina gotowej drużyny. Trener potrzebuje czasu, by wdrożyć swoje pomysły, a pierwsze oznaki poprawy w obronie nie oznaczają jeszcze, że atak funkcjonuje tak, jak powinien. Iraola uchodzi za szkoleniowca stawiającego na organizację, intensywność i jasno określone założenia, jednak drużyna nie mogła zmienić się z dnia na dzień.
Poprzedni sezon Liverpool zakończył na piątym miejscu, a Arne Slot stracił posadę po tym, jak drużyna nie utrzymała poziomu po triumfie w rozgrywkach 2024-25. Iraola przejął zespół, który zatracił kierunek, dlatego skromnego początku nie należy traktować jako dowodu niepowodzenia. Liverpool broni tytułu, ale nie wszedł w sezon z impetem. Musi jeszcze odnaleźć rytm w ofensywie oraz przyzwyczaić się do nowego trenera i innego sposobu gry.
Liverpool musi dać Iraoli czas
Po pięciu meczach z Iraolą Liverpool pozostawał niepokonany w lidze i należał do nielicznych zespołów, które nie przegrały spotkania. To dobry punkt wyjścia, choć wyniki nie przesądzają jeszcze, czy drużyna zmierza w stronę poziomu, którego oczekuje się od klubu walczącego o czołowe lokaty. Źródłem nadziei są fundamenty, a nie efektowny futbol: zespół stopniowo staje się trudniejszy do pokonania. Podobnej przebudowy nie da się przeprowadzić w kilka tygodni. Arsenal potrzebował lat, by zbudować trwałą bazę, dopracować styl i dobrać zawodników do odpowiednich ról.
Najbardziej konkretny sygnał poprawy widać w obronie. Liverpool zachował czyste konto w trzech kolejnych spotkaniach ligowych, a defensywa należy do najmocniejszych stron zespołu pod wodzą Iraoli. W ataku wciąż brakuje płynności, szczególnie w ostatniej tercji boiska. Kolejnym krokiem powinno być częstsze wygrywanie spotkań, które dziś kończą się remisami.
Zespół musi poznać wymagania nowego szkoleniowca, a Iraola dopiero sprawdza, na co stać jego kadrę w trakcie wymagającego sezonu. Letnie treningi i transfery były początkiem pracy, a nie jej końcem. Trzeba ustalić, którzy piłkarze pasują do nowego pomysłu, kto potrzebuje więcej czasu, a komu może być trudno odnaleźć się w zmienionych rolach. Przebudowa obejmuje także nawyki i oczekiwania, dlatego wczesne wyniki dają wskazówki, ale nie powinny być ostatecznym werdyktem.
Start bez porażki daje Iraoli przestrzeń do dalszej pracy, lecz stabilizacja nie oznacza jeszcze, że Liverpool wrócił do walki o tytuł. Zespół potrzebuje wyraźniejszego pomysłu na atak, większej kontroli w ważnych momentach i mocniejszej tożsamości. Na razie trener wprowadził więcej porządku oraz kontroli w defensywie, ale do gotowej drużyny wciąż daleko. Nastroje wokół klubu są jednak spokojniejsze niż pod koniec poprzedniej kadencji. Iraolę należy oceniać po sezonach, a nie po pierwszych tygodniach; budowa stabilnego zespołu walczącego o czołowe miejsca może potrwać co najmniej dwa lata.
