Liverpool na cienkim lodzie. Iraola musi rozwiązać dwa problemy

Jarosław ZającJarosław Zając
Liverpool na cienkim lodzie. Iraola musi rozwiązać dwa problemy
Fot. David Rawcliffe/IMAGO/Propaganda Photo

Dwie kolejne wygrane Liverpoolu, z LASK-iem i Brentfordem, przyniosły Andoniemu Iraoli chwilę spokoju, ale nie rozwiały wątpliwości dotyczących zespołu. Zwycięstwo 6:3 w Lidze Mistrzów pokazało siłę ofensywy, a mecz z Brentford ujawnił charakter drużyny. Wciąż nie wiadomo jednak, czy postęp wystarczy, by zbliżyć się do najlepszych w Premier League.

Liverpool odpowiedział na bolesną porażkę z Manchesterem City, lecz jego forma pozostaje nierówna. Przeciwko LASK-owi zdobył sześć bramek, ale w Austrii znów uwidoczniły się problemy w obronie. Z kolei wygrana z Brentford rodziła się w bólach i po niepowodzeniu z City wymagała sporej walki. Te rezultaty przyniosły ulgę, same w sobie nie przesądzają jednak, czy zespół buduje trwały sposób gry, czy bazuje głównie na indywidualnych zrywach. Liverpool ma piłkarzy zdolnych podnieść jakość drużyny, lecz obecne braki sprawiają, że margines błędu jest niewielki. Klub nie jest w kryzysie, ale balansuje na krawędzi kłopotów na tyle blisko, że każda taktyczna słabość zyskuje na znaczeniu. Pytanie dotyczy więc nie tylko kolejnych wyników, lecz także tego, czy Iraola potrafi nadać zespołowi stabilność.

Porażka z City odsłoniła problemy

Pierwszą porażkę w sezonie Liverpool poniósł na Anfield, w meczu z Manchesterem City prowadzonym przez Enza Marescę. Porażka stała się dotkliwsza po czerwonej kartce dla Ryana Gravenbercha, który obejrzał drugą żółtą kartkę. Holender wcześniej grał dobrze, a City przejęło kontrolę po jego wyrzuceniu z boiska. To okoliczność łagodząca, ale nie wyjaśnia wszystkiego, co działo się przed tym momentem. Przy remisie Liverpool przez długie fragmenty prezentował się lepiej: pewnie rozgrywał piłkę, dochodził do obiecujących sytuacji i nie pozwalał rywalom kontrolować meczu. Nie potrafił jednak stworzyć sytuacji, która mogłaby przesądzić o wyniku. Akcje często kończyły się, zanim przerodziły się w prawdziwą szansę, a ostatnie zagranie nie dorównywało jakości wcześniejszej pracy.

Samo posiadanie piłki i przewaga w pewnych fragmentach nie wystarczają, by wygrać ważny mecz. Liverpool aktywnie rozgrywał piłkę, ale w ataku brakowało mu ostrości potrzebnej, by zamienić presję na gole. Możliwe, że podobny obraz utrzymałby się, gdyby obie drużyny do końca grały w komplecie. Po wyrzuceniu Gravenbercha z boiska Liverpool nie poradził sobie jednak z presją: City wystarczyła niewielka luka, by przejąć kontrolę, a gospodarze nie znaleźli skutecznej odpowiedzi. Atmosfera wokół Manchesteru City i szersze kontrowersje związane z klubem mogły sprawić, że porażka wybrzmiała mocniej, lecz reakcja Liverpoolu na trudną sytuację nadal budziła niepokój. Sama porażka z City nie powinna przesądzać o ocenie pracy Iraoli w Liverpoolu, bo czerwona kartka zmieniła przebieg spotkania. Był to jednak wczesny sprawdzian zdolności jego zespołu do zachowania spokoju, tworzenia okazji i rywalizacji z czołowym przeciwnikiem. Iraola nie udowodnił jeszcze, że potrafi poprowadzić Liverpool przez najważniejsze spotkania. Liverpool poradził sobie z częścią zadań, ale nie z najważniejszym.

Najpilniejszej korekty wymaga środek pola. Iraola ma do dyspozycji Gravenbercha, Alexisa Mac Allistera, Dominika Szoboszlaia i nastoletniego Treya Nyoniego, więc problemem nie jest brak utalentowanych zawodników. Trudność polega na tym, że zestawienia pomocników często się zmieniają, podobnie jak ustawienie i zadania poszczególnych graczy. Część roszad wymusiły kontuzje i zawieszenia, ale nie każdą da się wyjaśnić tymi nieobecnościami. Liverpool nie ustalił jeszcze najlepszego duetu ani czytelnego podziału obowiązków. To wpływa na cały zespół. Jeśli pomoc nie osłania obrony, nie wspiera pressingu i nie przyspiesza rozegrania we właściwym momencie, drużyna rozciąga się na boisku. Napastnicy dostają wtedy piłkę w trudniejszych sytuacjach, a obrońcy muszą zabezpieczać większe przestrzenie po jej stracie.

Mac Allister może zapewnić kontrolę i inteligentne podania, Gravenberch wnosi atletyzm oraz umiejętność prowadzenia piłki pod presją, a Szoboszlai daje energię, strzał i ruch. Nyoni to młodsza opcja, która może grać bez obaw. Iraola musi znaleźć ustawienie łączące zabezpieczenie defensywy z kreowaniem akcji. Zespół walczący o najwyższe cele nie może bez przerwy eksperymentować z centralną częścią boiska. Trener może ostatecznie postawić na duet albo trójkę pomocników, ale kolejne zmiany powinny wynikać z długofalowego planu. Stabilny środek pola nie rozwiąże wszystkich kłopotów, dałby jednak pozostałym formacjom pewniejszą podstawę. Drugim problemem pozostaje Florian Wirtz, którego rola w zespole wciąż nie jest jasna.

Niemiec przychodził do Liverpoolu jako kreator o światowej renomie, a klub zainwestował duże środki, oczekując, że stanie się ważnym punktem ofensywy. Pod wodzą Iraoli jego pozycja wciąż nie została jednak dobrze określona, co odbija się na piłkarzu i całym zespole. Wirtz najczęściej gra jako ofensywny pomocnik za napastnikiem, ale takie ustawienie nakłada dodatkowe wymagania na pozostałych zawodników. Przy dwóch skrzydłowych szukających okazji z przodu głębiej ustawieni pomocnicy muszą pokrywać duży obszar i zabezpieczać zespół po stracie. Jeśli nie potrafią tego zrobić, Liverpool staje się podatny na kontry. Cofnięcie Wirtza mogłoby z kolei ograniczyć jego wpływ w pobliżu pola karnego. Kłopot nie sprowadza się jedynie do braku regularnych goli i asyst. Liverpool nie znalazł przekonującego sposobu, by wkomponować jego atuty w strukturę drużyny.

Liverpool pozostaje groźny z przodu i potrafi szybko stwarzać okazje, ale nie zawsze zapewnia Wirtzowi grę kombinacyjną, jakiej ten potrzebuje. To poważniejszy problem niż chwilowy słabszy okres formy. Klub sprowadził go, by wnosił kreatywność w trudnych meczach, zwłaszcza gdy rywale bronią głęboko albo podstawowy plan przestaje działać. Jeśli Niemiec nie czuje się dobrze w systemie, Liverpool traci najdroższe rozwiązanie w ataku, a dostępne alternatywy są ograniczone. Nie da się po prostu odstawić Wirtza i oczekiwać, że ktoś inny zapewni tę samą jakość. Zmiana ustawienia, przesunięcie go w inne miejsce czy wypracowanie lepszych relacji z partnerami mogą pomóc, ale każda z tych decyzji wpłynie na resztę drużyny. Wygrana z LASK-iem dała przedsmak jego możliwości, a asysta była zachęcającym sygnałem. Poprawa przeciwko Brentford sugerowała z kolei, że bardziej elastyczne ustawienie w ataku może mu sprzyjać. Iraola musi rozstrzygnąć, czy te korekty to trwałe rozwiązanie, czy jedynie reakcja na konkretne mecze.

Iraola potrzebuje czasu, ale Liverpool nie może bez końca zasłaniać się okresem przejściowym. To nie jest drużyna budowana od podstaw: mistrzostwo Premier League zdobyła nieco ponad rok wcześniej, a klub nadal znacząco inwestował w skład. Ewentualny spadek jakości wymaga więc dokładnego wyjaśnienia. Część piłkarzy może potrzebować czasu na adaptację do metod Iraoli, inni mogą cierpieć z powodu niestabilnej struktury zespołu. Nowy trener powinien mieć przestrzeń na rozwijanie własnych pomysłów, szczególnie po kilku istotnych zmianach w kadrze. Iraola zasługuje na możliwość udowodnienia, że potrafi prowadzić klub tej wielkości. Dotychczasowa praca dała mu tę szansę, lecz Liverpool różni się od jego wcześniejszych zespołów. Presja jest większa, ocena trwa bez przerwy, a każdy stracony punkt weryfikuje się przez pryzmat standardów najlepszych drużyn w Anglii i Europie.

Przyjaźń Iraoli z Miklem Artetą może być dla niego punktem odniesienia. Arteta również potrzebował czasu, zanim jego pomysły zaczęły być konsekwentnie realizowane w Arsenalu, ale w Liverpoolu presja jest szczególna ze względu na wysokie oczekiwania wobec klubu. Iraola musi rozwijać zespół, nie pozwalając, by sezon wymknął się spod kontroli. Wyników nie da się oddzielić od procesu: Liverpool nie musi od razu zdobyć mistrzostwa, powinien jednak pozostać na tyle blisko czołówki, by jego ambicje wyglądały realnie. Słabsza seria zwiększyłaby presję i mogłaby utrudnić dalszą pracę. Ostatnie zwycięstwa przyniosły spokój, ale nie odpowiedziały na pytania postawione po porażce z City. Liverpool pokazał siłę w ataku przeciwko LASK-owi i potrafił walczyć w trudnym spotkaniu ligowym z Brentfordem, lecz pojedyncze przebłyski nie oznaczają stałego postępu. Iraola musi ustabilizować środek pola i znaleźć sposób na wykorzystanie Wirtza. Czas powinien iść w parze z poprawą, bo klub nie może traktować sezonu jak bezterminowej przebudowy. Liverpool jeszcze się nie rozpada, ale najbliższe miesiące pokażą, czy Iraola wzmocni lód pod stopami zespołu, czy pozwoli, by pęknięcia się powiększały.

Więcej o klubie: Liverpool →

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
REKLAMA
auto_awesome
Bonus za zwycięstwo Realu z RB Lipsk!
Odbieram arrow_forward
confirmation_number
Bonus za zwycięstwo Realu z RB Lipsk!
Odbieram REKLAMA
verified_user Superbet
Bonus za zwycięstwo Realu z RB Lipsk!
Odbieram bolt REKLAMA
% Superbet
400 PLN Odbieram
REKLAMA
verified Bonus za zwycięstwo Realu z RB Lipsk!
400 PLN Odbieram
REKLAMA