Industria Kielce może już spokojnie patrzeć na dalszą część sezonu w Lidze Mistrzów. Zespół Krzysztofa Lijewskiego wygrał na wyjeździe z HC Kriens Lucerną 32:30 i zapewnił sobie miejsce w rundzie głównej rozgrywek. O wszystkim zdecydowała nerwowa końcówka.
Kielczanie jechali do Szwajcarii ze świadomością, że zwycięstwo praktycznie zamknie temat awansu. Presja była więc duża, ale Industria od początku potrafiła odpowiedzieć na agresywną grę gospodarzy. Do przerwy prowadziła 19:17. Po zmianie stron zaczęły się jednak problemy ze skutecznością, a Kriens zdołało wrócić do meczu.
Końcówka była bardzo wyrównana i długo nie było wiadomo, kto przechyli szalę na swoją stronę. Bohaterem ostatnich sekund został Aleks Vlah. Najpierw przechwycił piłkę w obronie, a chwilę później sam zakończył akcję bramką na 32:30.
Duże znaczenie miał też występ bramkarza Industrii. Milosavljev zanotował 11 interwencji i kilka razy zatrzymywał gospodarzy w momentach, gdy ci mogli przejąć pełną kontrolę nad spotkaniem.
– Mecz był bardzo emocjonujący i stresujący od samego początku. Praktycznie cały mecz graliśmy w obronie przeciwko siedmiu zawodnikom, to kosztowało mnóstwo siły – mówił po spotkaniu Krzysztof Lijewski.
Ekipa mistrzów Polski po pięciu meczach ma sześć punktów i jest już pewna awansu z grupy.
Na zakończenie tej części rozgrywek Kielczanie zagrają jeszcze 28 października u siebie z Kolstad Handball.
Dzisiaj, tj. 22 października, swój mecz w Lidze Mistrzów rozegra również drugi i ostatni reprezentant naszego kraju w tych rozgrywek, Orlen Wisła Płock. Nafciarze zagrają na wyjeździe z MT Melsungen. Start punktualnie o 18.45.

