Leeds United zgodzi się na odejście Lukasa Nmechy w styczniowym oknie tylko wtedy, gdy wcześniej znajdzie odpowiedniego następcę. Napastnik jest łączony z FC Köln, a jego sytuację komplikuje brak porozumienia w sprawie nowego kontraktu.
Jak informuje Football Insider, Leeds nie zamierza sprzedawać 27-letniego piłkarza bez planu na uzupełnienie ataku. Daniel Farke nie chce osłabiać zespołu, bo Nmecha to poza Dominikiem Calvertem-Lewinem jedyny dostępny naturalny środkowy napastnik. Wyżej w hierarchii znajduje się obecnie także Noah Okafor, a drużyna często gra z dwoma napastnikami. Taka sytuacja może sprawić, że klub zatrzyma Nmechę do końca sezonu, jeśli zimą nie pozyska odpowiedniego następcy.
Nmecha trafił do Leeds na zasadzie wolnego transferu latem 2025 roku, po odejściu z VfL Wolfsburga, ale nie wywalczył miejsca w wyjściowej jedenastce. W poprzednim sezonie strzelił sześć goli w Premier League, a Leeds zakończyło rozgrywki na 14. miejscu. Łącznie uzbierał 37 występów, zdobył siedem bramek i zaliczył pięć asyst. W obecnym sezonie w ośmiu meczach nie trafił do siatki. Jego doświadczenie w Bundeslidze przyciąga zainteresowanie klubów z Niemiec. W październiku ujawniono, że w umowie Nmechy znajduje się opcja, która może wpłynąć na jego odejście po sezonie.
Z racji dwuletniej umowy Nmecha może odejść latem jako wolny zawodnik, a rozmowy o nowym kontrakcie utknęły. Piłkarz chce dostawać więcej minut, niż obecnie otrzymuje pod wodzą Daniela Farkego, i byłby gotów rozważyć oferty spełniające jego wymagania. Powrót do Bundesligi może go zainteresować, zwłaszcza przy perspektywie regularnej gry. Leeds rozgląda się za napastnikiem, a wśród łączonych z klubem kandydatów są Nicolo Tresoldi z Club Brugge i Esteban Lepaul z Rennes. Najbliższe miesiące mogą przesądzić, czy Nmecha zostanie na Elland Road, czy wróci do Bundesligi.
