Czy w poniedziałek, 22 czerwca, Robert Lewandowski faktycznie założy koszulkę Chicago Fire? Kanał Sportowy twierdzi, że tak. Sebastian Staszewski, autor jego najnowszej biografii, mówi: zwolnijcie.
Amerykański trop nabiera tempa
Sprawa zaczęła się od informacji przekazanej przez korespondenta Kanału Sportowego działającego na rynku amerykańskim. Według niego w środowisku związanym z klubem MLS od pewnego czasu mówi się otwarcie o tym, że ogłoszenie transferu kapitana polskiej kadry jest już praktycznie ustalone i nastąpi w najbliższy poniedziałek. Informacja rozniosła się błyskawicznie po polskich portalach sportowych, tym bardziej że Lewandowski faktycznie odwiedził niedawno Chicago i miał wrócić z tej podróży w dobrym nastroju.
Sam klub, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, nie potwierdza, ale też nie zaprzecza. Brak jakiejkolwiek konferencji prasowej zaplanowanej na poniedziałek dodatkowo podgrzewa atmosferę niedopowiedzenia — to właśnie ta cisza ze strony oficjeli napędza spekulacje równie mocno, jak same przecieki.
Staszewski: Nie ma żadnego terminu
W tym momencie głos zabrał Sebastian Staszewski — dziennikarz, który spędził ostatnie miesiące rozmawiając z dziesiątkami osób z otoczenia napastnika, pisząc jego obszerną biografię. Jego stanowisko jest jednoznaczne: termin 22 czerwca to fikcja. Jeśli już coś miałoby się wydarzyć do tej daty, to najwyżej podpisanie umowy reklamowej, nie kontraktu sportowego z jakimkolwiek klubem.
Co istotne, Staszewski nie opiera się tu na przeczuciu. Twierdzi, że osobiście telefonował, sprawdzał sprawę u swoich kontaktów i według jego informacji żadna sztywna data nie została wyznaczona przez stronę amerykańską. Jego przekaz sprowadza się do jednego: trzeba czekać, bo decyzja najwyraźniej wciąż nie zapadła.
Jeśli do 22 czerwca Robert Lewandowski podpisze jakiś kontrakt, to co najwyżej reklamowy🙃 Bo na pewno nie z Chicago Fire czy jakimkolwiek innym klubem. Lewandowski wciąż czeka na oferty, nie ma też żadnego sztywnego terminu wyznaczonego przez Amerykanów. https://t.co/8kZBiCYcFc
— Sebastian Staszewski (@s_staszewski) June 19, 2026
To, co czyni tę sytuację wyjątkowo interesującą, to nie sam spór, a jego natura. Obaj dziennikarze nie kłócą się o fakty z powietrza — każdy z nich opiera się na innym fragmencie układanki. Korespondent piszący z Ameryki słyszy to, co krąży po korytarzach klubu z Chicago. Staszewski słyszy to, co mówi się bliżej samego zawodnika i jego obozu.
Może się więc okazać, że obie strony mają rację we własnym zakresie: klub może faktycznie chcieć i planować ogłoszenie w poniedziałek, podczas gdy decyzja po stronie samego piłkarza wcale nie musi być jeszcze podjęta. Tego typu rozjazdy między „chęcią klubu" i „gotowością zawodnika" są w okienkach transferowych regułą, nie wyjątkiem.
Co dalej z Lewandowskim?
Lewandowski jest wolnym zawodnikiem po rozstaniu z Barceloną i, jak wynika z dotychczasowych doniesień, ma na stole więcej niż jedną propozycję — wymieniano przy tym kierunek MLS, ale też kluby z Europy. Chicago Fire od miesięcy zabiega o jego podpis, a w mieście pojawiły się nawet billboardy witające Polaka.
Poniedziałek pokaże, kto miał rację. Do tego czasu warto traktować zarówno entuzjastyczne przecieki, jak i chłodzące je dementi, z tym samym dystansem — żadna ze stron na razie nie dysponuje dokumentem podpisanym przez samego zawodnika.

