Legia Warszawa udanie rozpoczęła sezon i wiele wskazuje na to, że tym razem nie będzie musiała martwić się sytuacją w dolnej części tabeli. Przy Łazienkowskiej wciąż jednak są apetyty na to, by nieco zmodyfikować aktualną kadrę. Stołeczny klub chciałby rozstać się z kilkoma zawodnikami, ale – co może zaskakiwać – Mileta Rajović nie jest wymieniany w pierwszej kolejności.
Poprzedni sezon był dla Legii wyjątkowo trudny. Warszawianie przez większość rozgrywek musieli walczyć w okolicach strefy spadkowej, czego zdecydowanie nie można było uznać za wynik odpowiadający ambicjom klubu.
Początek nowych rozgrywek daje znacznie więcej powodów do optymizmu. Drużyna Marka Papszuna po pięciu kolejkach pozostaje niepokonana – odniosła trzy zwycięstwa i dwukrotnie zremisowała. Dobre wyniki nie oznaczają jednak, że obecna kadra pozostanie w niezmienionym kształcie.
Końcówka okna transferowego może przynieść przede wszystkim kilka pożegnań. Legii zależy na zwolnieniu miejsca w kadrze i budżecie płacowym, co otworzyłoby większe możliwości do kolejnych transferów. Klub ma mieć już konkretnych zawodników na celowniku.
Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl wskazał nazwiska Antonio Čolaka i Vahana Bichakhchyana. Obaj znajdują się w gronie zawodników, których warszawski klub chciałby oddać. Na razie problem stanowi brak konkretnych ofert.
– Colak, Bichakhchyan, może Rajović. Takie nazwiska są głównie z Legii wypychane, natomiast na razie nie ma nic konkretnego – poinformował Tomasz Włodarczyk.
Szczególnie interesująco brzmi w tym kontekście fragment dotyczący Milety Rajovicia. Duńczyk został wymieniony dopiero po dwóch innych zawodnikach, a dodatkowo przy jego nazwisku pojawiło się słowo „może”. Trudno więc na podstawie tych informacji stawiać go obecnie na czele listy piłkarzy przeznaczonych do odejścia.
To wcale nie musi być zaskakujące. Legia zapłaciła za napastnika trzy miliony euro, ustanawiając swój rekord transferowy, a dotychczasowa skuteczność Duńczyka nie odpowiada tak dużemu wydatkowi. Wartość rynkowa piłkarza sukcesywnie spada. W pięciu ligowych występach tego sezonu Rajović nie zdobył bramki ani nie zaliczył asysty.
Marek Papszun nie odstawił 27-latka na boczny tor. Rajović uzbierał dotąd 218 minut w Ekstraklasie i dwukrotnie rozpoczynał spotkania w podstawowym składzie. Niewykluczone więc, że szkoleniowiec nadal zamierza dawać mu szanse na przełamanie.
Po wydaniu rekordowych trzech milionów euro znalezienie rozwiązania satysfakcjonującego Legię nie musi być łatwe. Warszawianie musieliby znaleźć klub gotowy zapłacić za Duńczyka odpowiednią kwotę, jeśli chcieliby uniknąć dużej straty na tej inwestycji. Planem może być więc „pobudzenie” instynktu strzeleckiego zawodnika, by wzbudził on zainteresowanie poza Ekstraklasą.
Legia Warszawa najbliższy mecz ligowy rozegra w ten piątek, tj. 29 sierpnia. Zmierzy się tego dnia ze Śląskiem Wrocław.

