Vahid Halilhodžić wraca na ławkę trenerską Nantes w dramatycznych okolicznościach. 73-letni szkoleniowiec zastąpił Ahmeda Kantariego, by ratować swój były klub przed spadkiem do Ligue 2. Sytuacja jest krytyczna, a zespół zajmuje obecnie 17. miejsce w tabeli ze stratą dwóch punktów do Auxerre.
Podczas spotkania z kibicami w ośrodku treningowym La Jonelière, Halilhodžić wygłosił przemówienie, które odbiło się szerokim echem w mediach. Legendarny napastnik, który w latach 80. zdobył dla klubu ponad sto bramek, nie zamierza stosować taryfy ulgowej wobec obecnej kadry. Zamiast prosić o bezwarunkowy doping, trener otwarcie przyznał, że sytuacja jest katastrofalna, a misja utrzymania będzie niezwykle trudna dla wszystkich zaangażowanych w życie klubu.
Szokujące rady dla trybun
Nowy trener Nantes polecił kibicom, aby nie wiwatowali na cześć zawodników, jeśli ci na to nie zapracują. Halilhodžić stwierdził wprost, że piłkarze nie zasługują na brawa w obecnym momencie. Jeśli zawodnicy okażą się słabi i nie podejmą walki na boisku, fani mają prawo ich wygwizdać i na nich krzyczeć. Według szkoleniowca tylko taka presja ma sens w obliczu walki o ligowy byt przed nadchodzącym meczem przeciwko RC Strasbourg.
Reakcja fanów na te brutalnie szczere słowa była natychmiastowa i zaskakująca. Zgromadzeni sympatycy Nantes nagrodzili wystąpienie Halilhodžicia brawami, akceptując jego twarde zasady. Trener ma czas tylko do końca sezonu Ligue 1, aby odmienić losy drużyny i uniknąć degradacji. Pierwszy sprawdzian jego metod nastąpi już w niedzielę, gdy Les Canaris zmierzą się z zespołem prowadzonym przez Gary'ego O'Neila.
