Serena Williams wraca do rywalizacji singlowej na kortach Wimbledonu, co wywołuje ogromne poruszenie w świecie tenisa. Amerykanka, która ostatni mecz w grze pojedynczej rozegrała podczas US Open w 2022 roku, otrzymała dziką kartę do turnieju głównego. 44-letnia ikona sportu, mająca na koncie rekordowe 23 tytuły wielkoszlemowe w erze Open, spróbuje swoich sił na nawierzchni, na której triumfowała aż siedmiokrotnie. Oprócz singla, Williams wystąpi także w deblu u boku swojej siostry, Venus.
Rick Macci, legendarny szkoleniowiec, który pracował z Sereną w latach 1991–1995, przyznał w rozmowie z Tennis365, że powrót zawodniczki wcale go nie zaskoczył. Trener podkreślił, że Williams nigdy nie zamknęła za sobą drzwi na stałe, a rywalizację ma po prostu we krwi. Macci zauważył, że Amerykanka ciężko trenowała przed tym startem, a jej obecność na korcie drastycznie podniesie oglądalność turnieju. Według niego trawa to idealne miejsce na taki powrót, ponieważ pozwala na szybkie kończenie wymian.
Forma Sereny Williams przed Wimbledonem
Mimo entuzjazmu, Macci zachowuje chłodną głowę w kwestii końcowego wyniku. „Czy ona wygra turniej? Nie. Ale czy może siać spustoszenie i pokonać każdego? Mówię wam, ona może wygrać z każdą zawodniczką w tourze” – ocenił były trener Williams. Ekspert wskazał, że największym wyzwaniem nie będzie sama gra, lecz regeneracja organizmu po meczach. To właśnie fizyczność i zdolność do odpoczynku między kolejnymi rundami mają być decydującym czynnikiem podczas londyńskiego szlema.
Przygotowania Williams do Wimbledonu objęły występy deblowe w Queen’s Clubie oraz w Berlinie. W Londynie Serena chce nie tylko rywalizować na najwyższym poziomie, ale także pokazać się swoim dzieciom, które są już starsze i mogą świadomie obserwować jej zmagania. Macci, który w swojej karierze prowadził także takie gwiazdy jak Maria Sharapova czy Andy Roddick, uważa, że ten powrót jest doskonałą wiadomością dla całej dyscypliny, ponieważ kibice kochają wielkie powroty i są ciekawi formy legendy.
