Trzecia kolejka Bundesligi przyniosła brutalne zderzenie z rzeczywistością dla Borussii Mönchengladbach, która po kompromitującej porażce 0:5 z Freiburgiem osunęła się na ostatnie miejsce w tabeli. Podczas gdy jedni pogrążają się w kryzysie, inni budują swoją pozycję, czego najlepszym dowodem jest Fabio Silva, prowadzący Borussię Dortmund do pewnego zwycięstwa nad Paderborn.
Sytuacja w Gladbach staje się krytyczna, a przyszłość trenera Eugena Polanskiego budzi coraz większe wątpliwości. Po wcześniejszych porażkach z RB Lipsk i beniaminkiem z Elversberg, sobotnia klęska dopełniła czary goryczy, zwłaszcza że kapitan Tim Kleindienst obejrzał czerwoną kartkę. Dyrektor sportowy Rouven Schröder zainwestował latem spore środki w kadrę, jednak kontuzje nowych graczy i brak wyników sprawiają, że zespół zmierza w stronę walki o utrzymanie.
Odrodzenie Fabio Silvy i koniec serii Augsburga
Zupełnie inne nastroje panują w Dortmundzie, gdzie Borussia bez problemów pokonała Paderborn 3:0. Bohaterem spotkania został Fabio Silva, który otworzył wynik meczu, notując swoje czwarte trafienie w szóstym występie w tym sezonie. 24-latek, kupiony rok temu za 22,5 mln euro, wreszcie odnalazł formę, grając na swojej ulubionej pozycji numer „9.5” u boku Serhou Guirassy’ego. Wykorzystał on nieobecność kontuzjowanych letnich nabytków, Giannisa Konstanteliasa i Konstantinosa Karetsasa, wyrównując swój dorobek bramkowy z całych poprzednich rozgrywek.
W innym ciekawym starciu Augsburg musiał uznać wyższość rzeczywistości w starciu z Bayerem Leverkusen, remisując 2:2 i tracąc status drużyny z kompletem punktów. Choć dublet Michaela Gregoritscha dał gospodarzom prowadzenie, to późny gol Patrika Schicka uratował punkt dla ekipy „Aptekarzy”. Zespół prowadzony przez Manuela Bauma stracił fotel lidera na rzecz Freiburga, który wyprzedził ich lepszym bilansem bramkowym po rozbiciu Gladbach.
Warto przypomnieć, że Augsburg przystępował do tej kolejki w wyjątkowych nastrojach, zajmując pierwsze miejsce w tabeli po raz pierwszy w swojej historii. Sukces ten był efektem znakomitego startu kampanii 2026/27, w której drużyna Bauma potrafiła zaskoczyć faworytów. Sobotni remis z Leverkusen pokazał jednak, że utrzymanie się na samym szczycie Bundesligi będzie wymagało jeszcze większej regularności w starciach z ligową czołówką.
