Kylian Mbappe nie zamierza gryźć się w język przed zbliżającą się 70. Napastnik Realu Madryt w rozmowie z France Football otwarcie przyznał, że uważa siebie za głównego faworyta do tego prestiżowego wyróżnienia. Choć miniony sezon w barwach Królewskich zakończył bez żadnego trofeum, jego pewność siebie pozostaje na najwyższym poziomie.
Francuz opiera swoją argumentację na niespotykanych dotąd osiągnięciach indywidualnych, które mają przyćmić brak sukcesów zespołowych. „Nie było lepszego piłkarza ode mnie” – zadeklarował stanowczo Mbappe, wskazując przede wszystkim na swój historyczny wyczyn podczas mistrzostw świata. Zawodnik podkreślił, że bycie najlepszym strzelcem w historii tego turnieju z dorobkiem 22 bramek to fakt, który musi zapaść w pamięć głosującym, zwłaszcza że wyprzedził pod tym względem największe legendy futbolu.
Statystyki z drugiego sezonu w Realu Madryt rzeczywiście robią wrażenie i stanowią mocny fundament jego kandydatury. W 44 występach we wszystkich rozgrywkach Mbappe zdobył aż 42 bramki, co pozwoliło mu sięgnąć po koronę króla strzelców zarówno w La Liga (25 goli), jak i w Lidze Mistrzów (15 trafień). Piłkarz odrzucił przy tym oskarżenia o boiskowy egoizm, przypominając w wywiadzie, że jest rekordzistą pod względem liczby asyst w historii reprezentacji Francji, co ma dowodzić jego profesjonalnego podejścia do gry zespołowej.
Sytuacja Mbappe jest o tyle specyficzna, że jego indywidualne popisy kontrastują z wynikami drużynowymi Realu Madryt oraz reprezentacji Francji. Jak zauważają zagraniczne doniesienia, mimo braku pucharów w klubie i odpadnięcia z mistrzostw świata na etapie półfinału, zawodnik wierzy, że to właśnie jego rekordy strzeleckie stawiają go ponad rywalami. Dla 27-letniego napastnika ewentualny triumf w tegorocznym plebiscycie byłby pierwszym takim wyróżnieniem w dotychczasowej karierze.
