Richard Krajicek określił rywalizację Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera mianem cudu. Były mistrz Wimbledonu przyznał, że nie spodziewał się tak szybkiego nadejścia nowej ery po dominacji wielkiej trójki.
Hiszpan i Włoch całkowicie zdominowali męskie rozgrywki, dzieląc między sobą dziewięć ostatnich tytułów wielkoszlemowych. Po triumfie Alcaraza w Australian Open obaj zawodnicy uciekli reszcie stawki w rankingu ATP. Krajicek zauważa, że choć wielu ekspertów spodziewało się okresu bezkrólewia po odejściu Federera i Nadala, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Alcaraz i Sinner rzadko dają rywalom jakiekolwiek szanse na końcowy sukces, co potwierdzili spotykając się w trzech finałach wielkoszlemowych w jednym sezonie.
Dyrektor turnieju w Rotterdamie podkreśla ogromne różnice w charakterach obu tenisistów, co tylko napędza ich rywalizację. Alcaraz imponuje mu otwartością i różnorodnością na korcie, podczas gdy Sinner stawia na żelazną dyscyplinę i introwertyczne podejście. Holender przyznał otwarcie, że jeszcze niedawno martwił się o przyszłość dyscypliny, ale pojawienie się tego duetu rozwiało jego wątpliwości. Mimo że Novak Djokovic wciąż pozostaje w grze, to właśnie młodsza dwójka dyktuje obecnie warunki na światowych kortach.
Obaj zawodnicy mają już na koncie sukcesy w Rotterdamie, gdzie Sinner wygrał w 2024 roku, a Alcaraz rok później. Hiszpan wycofał się z tegorocznej edycji po sukcesie w Melbourne, by zregenerować siły przed kolejnymi startami. Kibice nie będą musieli jednak długo czekać na ich powrót do rywalizacji. Już w przyszłym tygodniu lider i wicelider rankingu ATP zaprezentują się podczas turnieju w Katarze, gdzie ponownie uchodzą za głównych faworytów do końcowego zwycięstwa.
