Olympique Lyon zakończył sezon Ligue 1 w sposób, którego nikt na Groupama Stadium nie brał pod uwagę. Zespół Paulo Fonseki został rozbity przez RC Lens aż 0:4, a losy spotkania rozstrzygnęły się właściwie już w pierwszej połowie. Mimo fatalnego wyniku na własnym terenie, gospodarze rzutem na taśmę wywalczyli awans do eliminacji Ligi Mistrzów, co stanowi jedyne pocieszenie po niedzielnej klęsce.
Wieczór zaczął się od wzruszających scen i hołdu dla zmarłego Fleury’ego Di Nallo, legendarnego strzelca klubu. Kibice wierzyli, że zwycięstwo nad Lens przy jednoczesnej porażce Lille zapewni im bezpośrednią przepustkę do europejskiej elity. Choć Lille faktycznie przegrało z Auxerre, piłkarze Lyonu nie potrafili wykorzystać szansy. Wesley Said dwukrotnie pokonał Dominika Greifa, a Florian Sotoca dołożył trzecie trafienie jeszcze przed przerwą, uciszając trybuny w Lyonie.
Pożegnanie gwiazdy w cieniu blamażu
Dla Endricka był to prawdopodobnie ostatni występ w barwach Lyonu. Brazylijczyk jako jedyny starał się szarpać w ataku, otrzymując najwyższą notę w zespole, ale był zbyt osamotniony, by odwrócić losy meczu. Defensywa gospodarzy kompletnie się posypała, co bezlitośnie wykorzystał Florian Thauvin, strzelając czwartego gola. Ainsley Maitland-Niles i Abner zostali ocenieni najniżej, otrzymując noty bliskie zeru za swoje występy w tym spotkaniu.
Mimo upokarzającej porażki, fani Lyonu po końcowym gwizdku zdecydowali się podziękować drużynie. Jeszcze rok temu klub walczył o przetrwanie, a teraz kończy rozgrywki na miejscu gwarantującym walkę o Ligę Mistrzów. Lens z kolei pokazało wielką klasę, a Wesley Said z notą 8 był nie do zatrzymania dla obrońców Lyonu. Malang Sarr w swoim prawdopodobnie pożegnalnym meczu dla gości skutecznie wyłączył z gry ofensywne atuty rywali.
