Liverpool ponownie staje przed ogromnym wyzwaniem na rynku transferowym. Problemy w linii ataku stały się faktem po tym, jak Hugo Ekitike zerwał ścięgno Achillesa w starciu z Paris Saint-Germain. Klub potwierdził, że zawodnik straci resztę sezonu, a przerwa w grze może potrwać od sześciu do nawet dziewięciu miesięcy.
Sytuację komplikuje postawa Alexandra Isaka. Szwed ma za sobą trudny czas naznaczony urazami pachwiny oraz złamaniem kostki i kości strzałkowej. W efekcie zaliczył tylko dziesięć występów w wyjściowym składzie, zdobywając trzy bramki. Brak ciągłości i brak pełnego okresu przygotowawczego sprawiły, że Liverpool nie ma obecnie pewności na pozycji numer dziewięć.
Trzy opcje na ratunek ofensywy
Na szczycie listy życzeń znajduje się Goncalo Ramos z PSG. Portugalczyk w sezonie 2024/25 strzelił 13 goli, a w kolejnym dołożył 10 trafień, mimo że nie zawsze grał w pierwszym składzie. Jego doświadczenie z Paryża i umiejętność akceptacji rotacji czynią go idealnym kandydatem do rywalizacji z Isakiem. O podpis Ramosa walczą jednak także Juventus, Chelsea oraz Manchester United.
Kolejnym kandydatem jest Anthony Gordon z Newcastle United. 25-latek to były wychowanek akademii Liverpoolu, którego rodzina kibicuje The Reds. Gordon oferuje wszechstronność, mogąc grać na lewym skrzydle i w środku ataku. Przeszkodą może być jednak cena oraz kontrakt obowiązujący do 2030 roku. Piłkarzem interesują się również Arsenal, PSG, Chelsea i Manchester United.
Trzecią drogą jest Luis Suarez ze Sportingu CP. Napastnik zachwyca statystykami w lidze portugalskiej, gdzie w sezonie 2025/26 zdobył 27 bramek i zaliczył siedem asyst w 31 meczach. Choć transfer z tej ligi zawsze niesie ryzyko adaptacyjne, Suarez jest klasyczną „dziewiątką”, której Liverpool potrzebuje natychmiast po stracie Ekitike.
