Koszmar Audi w Formule 1. Binotto mówi wprost o braku cudów i poważnej wadzie silnika

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
1 kwietnia 2026 21:57
Koszmar Audi w Formule 1. Binotto mówi wprost o braku cudów i poważnej wadzie silnika
Źródło: autosport.com

Audi wchodzi do Formuły 1 z ogromnymi ambicjami, ale rzeczywistość na torze okazuje się brutalna. Mattia Binotto, który przejął obowiązki szefa zespołu po odejściu Jonathana Wheatleya, otwarcie przyznaje, że zespół zmaga się z poważnymi deficytami mocy. Choć Gabriel Bortoleto i Nico Hulkenberg potrafią wywalczyć solidne miejsca w kwalifikacjach, ich wyścigi zamieniają się w walkę o przetrwanie już na pierwszym okrążeniu. W Japonii obaj kierowcy błyskawicznie stracili wypracowane pozycje, spadając na odległe lokaty.

Głównym winowajcą jest konstrukcja turbosprężarki, która ma zbyt dużą bezwładność. Wyższe ciśnienie doładowania okupione jest długim czasem oczekiwania na moc, co rujnuje starty i zmusza systemy elektryczne do łatania dziur w osiągach silnika spalinowego. To powoduje, że Audi marnuje energię tam, gdzie rywale mogą ją wykorzystać do ataku. Binotto podkreśla, że problem nie jest oczywisty do rozwiązania, a zintegrowanie silnika z podwoziem sprawia, że drastyczne zmiany w trakcie sezonu są niemal niemożliwe do przeprowadzenia.

Regulaminowe koło ratunkowe nie pomoże od razu

Nadzieją dla producentów zostających w tyle jest system ADUO, pozwalający na dodatkowe poprawki silnika, jeśli jego osiągi odstają o ponad 2 procent od liderów. Pierwsza weryfikacja nastąpi jednak dopiero w okolicach wyścigu w Monako lub Miami. Nawet jeśli FIA przyzna Audi specjalne przywileje, proces projektowania i wdrażania nowych części potrwa miesiące. Binotto studzi emocje i zaznacza, że celem walki o mistrzostwo świata pozostaje dopiero rok 2030, bo w świecie inżynierii cudów po prostu nie ma.

Obecnie zespół musi skupić się na realizacji długofalowego planu, zamiast liczyć na natychmiastową poprawę wyników. Mattia Binotto apeluje o cierpliwość, wskazując, że większość straty do czołówki wynika właśnie z niedoskonałości jednostki napędowej. W obliczu limitów budżetowych i ograniczeń czasu pracy na hamowni, Audi czeka długa droga do odzyskania konkurencyjności. Na ten moment niemiecka stajnia musi pogodzić się z rolą outsidera, który mimo dobrych sobót, w niedziele regularnie traci dystans do reszty stawki.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!